PODPISUJ WNIOSEK O REFERENDUM W SPRAWIE A.C.T.A. WWW.REFERENDUMACTA.PL
Na naszej ulicy świeci dziś słońce! - jak powiedział Sofronow. Niniejszym podrawiam wszystkich blogujacych i dziekuje gospodarzowi domu (tj. blogu) za zaproszenie mnie do takiego fajnego towarzystwa. Pozdrawiam szczególnie Aniołka, Grzesia, Wronę, Jagódkę i Pawła czyli blogerow z którymi łączy mnie nić co najmniej znajomości.
Ostatnio u mnie typowo stacjonarny tryb zycia i nie ma szans na snucie opowiesci z trasy - bardziej blogowanie pojdzie w strone: 100 prowokujacych zdjec i tylko kilka zdan tekstu.:)
To tyle tytułem wprowadzenia. Godziny do konca roku na palcach liczyć. Trzeba przyznać, że jego końcówka całkiem miła wróży dobrą aurę kolejnego. Sylwester? - wciąż wielka niewiadoma, zapewne do ostatniej chwili - gdyby można było spędzić ich kilka, albo tak jak ojciec Pio mieć zdolność bilokacji...
Muza Muza Muza Muza
A przyjaciele spędzają sylwestra w Afryce... Czarno to widzę...:P
już poza domem rodzinnym. Żolądek wreszcie może odpocząć... Czy mi się tylko wydaje czy święta z roku na rok są coraz szybsze - za to coraz dłuższa i intensywniejsza bieganina przed nimi? W tym roku moi rodzice kupili 12 kg karpia na jakiejś super promocji. Cieszyli się bo podobno koleś od razu na miejscu zabijał... No cóż, nie zaprzeczę, ze biernie poparłem całą akcję i też przyłożyłem do tego swoje zęby...
Ale teraz już u siebie (a naprawdę nie u siebie) jak miło znów zmarnować kolejne 3/4 nocy przed netem! W obowiązkowym towarzystwie benzoesanu sodu, ortofosforanów i innych ogłupiaczy mówiących: to dar dla ciebie, że nie musisz oglądać swoich jelit od środka... Ale już niedługo zabalsamuję go wysokooktanowym prezentem od cioci ze Lwowa - ma na imię wigor (Birop), dołączony do niego był horoskop specjalnie dla mnie, z którego wynikało mniej więcej, ze tylko pierwsze 36 lat życia będzie trudne - potem już dużo lepiej. Czyli przed 2012 się nie polepszy...
To hej!!! - pozdrowienia dla całej pielgrzymkowej i nie tylko - braci.
Niestety, niektóre mają nieciekawą jakość... Ale to z winy bloga. Powalczę dalej, ale póki co...
świętowanie raz w roku (tak ode mnie) i do tego "patologiczne
przejedzenie" jak to ujeli w mediach+ zamieszanie= długi powrot do
codziennosci a raczej normalnosci...tylko tak sie zastanawiqm czy
codziennosc zawsze jest normalna..pozdrawiam ciepło:)
konkretnie odezwiesz i napiszesz co u
ciebie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
poprzedni wpis jakos nie wiem czemu i go nie wyslalo... W kazdym
razie w skrocie rzecz biorac to fajnie by bylo pozimowac sobie na
kanarach lub moze do afryki skoczyc na troche. pierwej może do UK
na zlewozmywak lub zmywarke. itd. Kupoje niebawem laptopa i to mnie
powinno uniezależnić od miejsca pracy. zobaczymy co z tego wyjdzie
jeszcze.bezprzewodowy net oraz blutuf czy jakos tak.bede w polsce
10 styczna a 9 w Londynie. zastanawiam sie czy by nie zwiedzić
sobie troche lum moze odwiedzic znajomych.... bede mial 9
godzin miedzy samolotami czekając na lotnisku gatwick w londynie.
bilet do centrumu kosztuje aż 19 funtów wiec troche dużo ( mniej
niż dniówka ) ale w moim przypadku to praiw tyle co dniówka.... nie
wiem jak tam z pracą w londynie. jak bym wiedzial ze mnie tam
potrzebują do jakiejs pracy w zwiazku z www lub itp to bym sie
chyba nie wachał po napisaniu licencjatu jechac... nie wiem czy go
napisze.mam taka nadzieje. trzymaj sie cie.
Interesujące. Czekam niecierpliwie. Pozdrawiam i witam Cię