Kap kap kap. Za oknem pada deszcz.
Wybija rytm do utworu jazzowego, który sączy się aksamitnie zza
ściany. Przenikanie wzajemne. W powietrzu unoszą się zachowane
zapachy lata - jakieś suszone zioła, kwiaty, wspomnienia.
Relaksujący widok rybek akwariowych pływających to tu, to tam, w
sumie bez większego celu. Obok łóżka książka, kubek z ciepłą
herbatką i gorzka czekolada. Moja mała przestrzeń na tej planecie.
Problemy jakby blakną przy takim zestawie - ledwo majaczą gdzieś w
dali. Jestem już spokojna o przetrwanie tej zimy... .
miło u Ciebie