powracam
powoli do Tego Tutaj świata,
kołyszącego się między zapachem świeżo mielonej kawy o poranku
leśnym
a
księżycem pełnym niczym 'bułka w ciąży' [jak to mawiałam malutka
ja]
zaglądającym subtelnie w przestrzenie własnych
wieczorów,
między
uśmiechem zakotwiczonym wautobusie
a
zakupem świeżej pietruszki do surówki, między jednymdźwiękiem
muzyki
a
kolejnym łykiem herbaty...
powracam
powoli do Tego Tutaj świata.
znów
uderzające koleje losu,
zaskakujące na każdym kroku wyobrażenie o
rzeczywistości.
śmiałabym, śmiałabym się w niebogłosy.
dawien
dawno...
pozostają słodkie wspomnienia promieni
słońca
przebijających się przez najgłębsze
zakamarki,
okalających najciemniejsze i najbardziej zziębnięte
rejony...
i
upragniona codzienność.
obecność...przywołuje piękne wspomnienia
dlaczego piszesz tak rzadko,Sol?