PODPISUJ WNIOSEK O REFERENDUM W SPRAWIE A.C.T.A. WWW.REFERENDUMACTA.PL
No i dobrze, że w mediach narobiło się trochę szumu. A po wpisaniu w Google frazy z tytułu tego posta wyskakuje ten o to artykuł jako pierwszy:
Kraków - Protest grajków ulicznych (artykuł w gazeta.pl)
Brałem w nim udział, z czego jestem dumny. Powstał też materiał filmowy, pod koniec którego jest scenka gdzie z Mareckim śpiewamy Fala za Falą a któś wrzuca pieniążek do kubka. Scena była ustawiona, ale nie to się liczyło.
Nie przeglądałem jeszcze sieci (nawet nie czytałem ostatnich kilku postów na niemaniu), ale po rozmowie z Marcelem wiem, że filmik gdzieś w sieci chyba jest, a temat się rozrósł po różnorodnych forach itp. Kto szuka wielbłądzi.
Protest polegał na tym, że siedzieliśmy na Floriańskiej z zawiązanymi plastikową taśmą ustami (i czesem instrumentami) i udawaliśmy, że gramy, albo po prostu siedzieliśmy. Reakcje ludzi były przeróżne. Od pukania się w czoło, do dyskuji wywołującej w przechodniu szczere zrozumienie i poparcie dla naszej sprawy.
Zbierane były także podpisy pod petycją do władz.
W skrócie, miasto chce zacząć zarabiać na naszym graniu. Tzn. opodatkować naszą działalność. Jest to kolejny krok poprzez który państwo chce kontrolować każdy przepływ gotówki między obywatelami.
Załóżmy, że będzie można dostać pozwolenie na granie na ulicy (jego wydanie będzie trwało). Zezwolenie będzie pewnie na jakiś czas. No i będzie kosztowało. Biurokracja ma to do siebie że się rozrasta i pochłania coraz więcej czasu i pieniędzy. Nie mówąc o tym, że doprowadzi do sytuacji kiedy kilkoro stałych grajków będzie grało w Krakowie, kompletnie odcinając to miasto od napływu świerzej krwi.
Bo busking to nie żebranie pijaka na wino, albo ćpuna na dragi. To sposób na życie. Dla mnie zawód jak każdy inny. Wymagający z jednej strony dużej zdolności adaptacji do różnych warunków, a z drugiej dający mi wolność i radość z tego, że żyję z tego co kocham.
Robienie ze Sztuki maszynki do zarabiania pieniędzy kończy się zawsze degenaracją i upadkiem Sztuki. Dlatego tak niełatwo z niej wyżyć. A i tutaj chcą zamontować kasę fiskalną...
Co do głównych zarzutów pod adresem grających na ulicy - że żebrają.
Zakazałbym tym, którzy grają z tzw. "sępem". Nie cierpię tego. Przechodzień ma sam z własnej woli wrzucić pięniądz, bo inaczej jest to zwykłe naciąganie i pójście na łatwiznę.
To muzyka, nie skaczący czy błagający sęp ma działać, inaczej to próba wyłudzenia, postawienia być może nieśmiałego człowieka w niezręcznej sytuacji.
Taki zakaz może przyczyniłby się do poprawienia naszego wizerunku w tym krystalicznie czystym społeczeństwie. Dodam jeszcze, że z moich spostrzeżeń wynika, że właśnie te zarabiające na alkohol dzieciaki, są najbardziej skłonne do instalowania sobie sępa.
Tyle chyba w temacie jeśli o mnie chodzi.
Chciałbym jeszcze podziękować osobom nie grającym na ulicach za solidarne zaklejenie sobie ust i manifestowanie swojej obecności w ciągu tej wspólnej godziny na Floriańskiej
Niestety, niektóre mają nieciekawą jakość... Ale to z winy bloga. Powalczę dalej, ale póki co...
Nawet na, nomen omen, Niemaniu problem kasy bardzo czesto powraca...
pozdrowionka
A inna rzecz to zawłaszczanie przez państwo i osoby prywatne coraz większej ilości Ziemii. Wspólnej, naszej. Dążenia są takie, żeby wszystko było czyjeś. I co, wtedy będziemy chodzić 20 cm ponad chodnikami aby być konsekwentni :) Również pozdrowionka
* Wywalic ich na zbity pijany pysk lajkomik 24.06.10, 08:22
Większość to sępy, które zbierają na wino czy nalewkę. Niektórzy to już niegrają, ale biegają z brudną gitarą i sępią. Ostatnio przy Zalipiankach iBunkrze sztuki. Już bezpardonowo proszą na ?
* Niech w ramach protestu wyniosa sie raz na zawsze the_rapist 24.06.10, 17:10
i przestana zaklocac ludziom spokoj. A jesli chodzi o Wielka Brytanie, towlasnie uliczni grajkowie maja koncesje i identyfikatory, maja swoje miejsca,w ktorych graja, nie sepia na chama od ?
Co do drugiej części - identyfikatory. Nie do końca mi ten pomysł się podoba i już. Poza tym, znając opieszałość urzędników, nie wierzę by działąło tak sprawnie to w Polsce jak w Anglii.