niemanie...

...Twoja do Jedynego Droga i Muzyka do transowego życia pomyka

AldaronSolMirandolaMareckiAśAniołekmooijdSotarElisKamilwiktorWłóczkaDźwiedziuJagodaPatryk
ZapałkaMorisAndrzej itd.KajaGosiannabryzkaA.KarolinaBogusiaGregPiccolobiała chmuraKawojtekitekSzpak

Upalna Holandia.

Śląsk, w 5 aut i kilkanaście godzin na południe Polski.

Bazuna 2010. Kaszuby. Mnóstwo znajomych, alkoholu, śpiewu, zabawy, dekodów. Zapomniane rozważania. Twarze, których imion sobie nie przypominam, aż głupio. Tylu jest fajnych ludzi.

Potem autem na Wągrowiec. Niestety, dojechaliśmy tylko do jakiejś wsi 70 km przed Wągrowcem. Samochód się rozakumulatorował. Spaliśmy u ludzi na podwórku przy drodze w namiocie. Potem stopem na zachód. Dwa tiry i ze dwie osobówki. Podczas drogi cholerny upał. Wieczorem lądujemy na granicy. Facet mówi, że weźmie nas do Holandii bo sam myka do Francji na prom do Londynu, ale musi się wyspać. Poszliśmy z namiotem do lasu przy drodze. O 1 w nocy przychodzimy na parking, a faceta nie ma. Wystawił nas do wiatru. Od 2 do 4 w nocy z przerwami na sen w krzakach po kilkanaście minut (budził mnie tiry) pytałem tirowców o podwózkę, ale nie szło. Przed 4 rano już jasno, więc wychodzimy na drogę. 3 godziny łapania bez skutku, zanim zdekodowaliśmy, że właściwy parking przy drodze na Berlin jest 2,5 km od tego, na którym jesteśmy. W końcu dwóch gości zabiera nas na mały cholernie gorący parking na ringu berlińskim gdzie co chila polewamy się wodą. Asfalt promieniuje niemiłosiernie upałem, nikt się nie zatrzymuje, pracująca niopodal koparka posypuje nas pyłem co jakiś czas. I to Suońce. Zero cienia.

W końcu, jakiś tirowiec, który wstał z nocki, zabiera nas dalej. Początkowo mówi, że tylko do parkingu ze stacją benzynową, gdzie jest o wiele więcej osobówek. Koniec końców zabiera nas do samego Nijmengen prawie.

 

Spotkanie ze znajomymi, lądujemy nieopodal zasquotowanego marketu.

Holandia... Znów identyczne domki, przystrzyżone w kwadrat ściany krzewów z plastikowo wyglądającymi liśćmi. Na co piątym domu - obowiązkowe pomarańczowe flagi. Czasem (ten sam!) transparent "Holland House", no tak, trwają futbolowe igrzyska...  A... Wszystko do siebie podobne. Kraj wolności, squotów, cofee shopów, legalnych "Red Light District", niespotykanej tolerancji, itd... Jak długo?

Ostatnie wybory wygrała ekstremalna prawica. Jesienią delegalizacja squotów. I to raczej na pewno. A człowiek dwukrotnie złapany na squotingu (i to z opcją "jeśli nie używał przemocy") jest traktowany jako kryminalista, i policja ma prawo pobrać próbkę jego DNA.

Tja...

Strasznie tu ciasno. Polskie, a tym bardziej ukraińskie przestrzenie wydają się rajem. Trzeba czasem z dystansu spojrzeć, by docenić... I te dekody jeszcze. Jeden z moich dobrych kumpli, holender, poznany na Forcie wrócił niedawno z trasy po Hiszpani. Z dwoma psami, autostopem. Opowiadał, że strasznie kręci go teraz survival. Życie w naturze. A natura wraca... W Niemczech od jakiegoś czasu jest w lasach plaga dzikiów. W holenderskich mediach pojawiłą się informacja o wilku, któy przywędrował przez Niemcy z Polski do Holandii. Jest obszar Wielkiej Brytani, obok krórego zaczął płynąć ciepły prąd. A z nim, ciepłolibne gatunki. Z Holenderskiego morza wyłowiono małą orkę. Niedługo holenderskie Rainbow. Nie wiem gdzie, ale soon. Są squoty, są miejsca, wspólnoty. Jeszcze.

Upał, upały niemiłosierne. Trasa rowerowa po Nijmengen po gotującym się asfalcie. Spotkanie z Grabókowymi ludkami w parku. Radoś. Banie. Dekody. Wymiana opowieści. I... ciekawa rzecz. Zabrakło nam wody. Miałęm puste butelki, więc pojechałem do miasta. Wszyscy oglądali mecz. Pełne knajpy, pomarańczowi ludzi, Na rynku telebim, na rogu mał bar. Wchodzę i pytam gościa, czy mogę tu napełnić butelki. Pot się ze mnie leje i słąbo mi od Suońca. Facet zniecierpliwionym gestem pokazuje mi lodówkę. I mówi "Nie, tutaj tylko możesz wodę kupić". Zamurowało mnie i pojechałem do McDonaldowego kibla gdzie udało mi się je napełnić. Ciekawe, czy istnieją jacyś ludzie z wioski w górach, którzy zmęczonemu turyście kazali by płacić za wodę?

Tak... Te wschodnie, słowiańskie (np. "polskie, a tym bardziej ukraińskie"), nasze przestrzenie istnieją nie tylko w krajobrazie.

U nas jeszcze tak społeczeństwa nie wytresowano. Nie dajmy się.

To w Polsce, nie w Holandii jest większa Wolność.

 

PS. Holandia wygrała 2:1, ale dla moich znajomych stąd, jeszcze nie przeprogramowanych na matrix  oznacza to tylko kolejne dni pomarańczowych flag, kapeluszy, trąbek, koszulek na ulicach w TV, osiedlach, bilboardach, ulotkach, na promocjach w sklepach, gadanych w radio. I wuwuzele po osiedlach w nocy. Chleba i Igrzysk! Dobranoc.

Artykuł został zmodyfikowany: 3 razy
komentarzA szkoda ze nie wstapiles do (i wystepowales w!) Rudolstadt (Turyngia/Niemcy) na Festiwalu Folkowym 2-4 lipca - zob. http://www.youtube.com/watch?v=T1RZnoCqZt8 - bylo swietnie, a grajkow ulicznych chojnie obdarowywano!
~Herbert z Lublina, 2010-07-07 08:26:20
komentarzKiedyś jak byłam małą dziewczynką często przez moją wieś przechodzili turyści i pamiętam jak zasiadali przed moim blokiem z wodą i kanapkami od Nas i częstowali nas opowieściami...
jeśli ktoś każe płacić za wodę to nigdy nie był spragniony - to powinno być w naturze człowieka, że wodę daje za nic.

ps. pozdrawiam serdecznie
~agaciorka vel. gulisia, 2010-07-11 18:51:13
Niemanie odwiedziło 1914134 istot,
a 7281 zostawilo po sobie slad.

Grafiki

Niestety, niektóre mają nieciekawą jakość... Ale to z winy bloga. Powalczę dalej, ale póki co...

Rysunki Mussira

Pastelowe Włóczykije

Grafiki Aniołka

Galeria Kingi

 
statystyka