Witam wszystkich, wieki nie pisałem na
Niemaniu, ale ostatnie posty już mnie do tego silnie zainspirowały.
Zaczęło się to od postu „Bad Religion” Wrony, którego NB lubię i
nie chciałbym, żeby cokolwiek z tego wziął do siebie personalnie –
chodzi zwyczajnie o to, żeby w temacie zapanowała jasność. Najpierw
kilka cytatów z tego postu:
„coraz mniej jest pracy dla zwykłego, szarego człowieka, przez tzw.
optymalizację produkcji, wprowadzanie ciągle nowszych maszyn i
technologii zastępujących pracę człowieka”
„Nasz kraj jest doskonałym przykładem szkodliwego oddziaływania
kapitalizmu na społeczeństwo.”
„Choć wytwarzam sprzedawalne dobra, nie mam prawa do urlopu
wypoczynkowego, ani chorobowego”
Wszystko postawione na głowie!!!
Zacznę od tego: „wprowadzanie nowych maszyn” i „optymalizacja
produkcji” jest rzeczą dobrą!
Ponieważ to dzięki temu właśnie wszystko (poza m.in. dziełami
sztuki) wszystko tanieje! Żywność, elektronika itp. – właśnie
dlatego możemy kupować różne rzeczy taniej, bo ktoś zoptymalizował
produkcję – i może kilka czy kilkaset osób straciło pracę – mają
szansę znaleźć nową – ale ilu ludzi może kupić coś taniej! I to ma
znaczenie. Ponieważ kupuje każdy z nas i gdyby na Tajwanie i w
innych „tygrysach Azji” dbali o „prawa pracownicze” to nie
pisałabym tych słów na laptopie tylko może na jakimś jeszcze
stacjonarnym AT, bo postęp byłby wolniejszy i na sprzęt, którym
dysponujemy obecnie nie byłoby nas stać albo mógłby być on jeszcze
niedostępny. I dzięki tej optymalizacji na pielgrzymce przy ognisku
dziesięć osób naraz może robić zdjęcia cyfrówkami (faktycznie są
minusy tego postępu:)) – bo ktoś je tanio wyprodukował!
A więc jeżeli jakąś pracę wykonują trzy osoby a mogą wykonać
ją dwie to jest to lepiej bo płaci się jednej mniej i ludzie mogą
tą rzecz czy usługę taniej kupić! Całe gadanie o „tworzeniu miejsc
pracy”(błe!) to nic innego tylko lewacka demagogia, która ma być
przynętą z okazji wyborów a u mnie budząca co najmniej
zniesmaczenie.
„Nie po to robi się buty, żeby szewcy mieli pracę, tylko, żeby
ludzie mieli w czym chodzić”(1)
Jako przykład niech posłuży link do aukcji z Alledrogo:
http://allegro.pl/item627080478_dalekopis_dodatek.html
Jeszcze w l. 80- tych w każdym banku był osobny etat do obsługi
takiego dalekopisu – jakoś przy ich wycofywaniu Panie, które
„traciły pracę” nie użalały się na postęp techniczny – może nie
spodziewały się żadnego efektu poza powszechnym rozbawieniem.
Poza tym na miejsce starych miejsc pracy tworzą się nowe.
Dorożkarze nie mają już niestety pracy ale taksówkarzy pełno.
Następna sprawa to tzw. „prawa pracownicze”(kolejne błe!). Jeżeli –
tak jak jest w krajach głęboko socjalistycznych (na przykład wielu
UE) – pracodawca jest prawnie zobowiązany zapewnić urlop
wypoczynkowy, zdrowotny, prawo do strajków – to taki zatrudniony
np. webmaster będzie go więcej kosztować, oczywiście przerzuci on
koszt na firmę, która stronę zamawia – w wyniku czego to, co
oferuje ta firma będzie droższe – w ostateczności koszt jest zawsze
przerzucany na konsumenta. Ponieważ jednak każda firma musiałaby
dbać o „prawa pracownicze (błe!)”, wszystko byłoby dużo droższe a
bezrobocie większe – bo nie opłaca się przyjmować wielu ludzi do
pracy, kiedy trzeba im ten cały socjal „zapewnić”. Więc co z
tego, że mam świetne warunki pracy, jak wszystko naokoło jest
drogie – pracuję nie dla pracy tylko po to, żeby móc coś kupić,
więc uważam się za konsumenta a nie „człowieka pracy” (błe!).
Natomiast socjaliści chcą nam wmówić, że jesteśmy „ludźmi pracy”
(błe!) i powinniśmy mieć w tej pracy jak najlepsze warunki, o co
już oni się „dla naszego dobra” „zatroszczą”.:)
Człowiekiem pracy jest się około 8h dziennie a konsumentem całą
resztę (nawet jak śpimy to też chcemy na wygodnym łóżeczku czy w
ciepłym, nie za drogim, śpiworku.- nie sądzę, żeby czytały to
szacowne niedobitki dla których „ciotka klatkowska” jest
codziennością).
Tajwan czy Chiny są przykładami krajów gdzie panuje „wyzysk
człowieka pracy (tfu!)”. W przeliczeniu na nasze pieniądze zarabia
się tam dużo mniej – ale o ile więcej za to „mniej” można
kupić!
Ostatnie – jeżeli ktoś zdołał dotąd doczytać – i najważniejsze –
to, co niszczy kraj, to nie kapitalizm, tylko nienaruszony
kręgosłup socjalizmu – wysokie podatki. Bez nich bezrobocie byłoby
marginalne. Jak może opłacać się zatrudniać kolejnego
pracownika, któremu płaci się „na rękę” 1500zł a kolejny prawie
tysiąc (ZUS + dochodowy) pracodawca odprowadza w podatku dla
państwa. To, jak pieniądze z tych podatków – również Twoich, Wrona
- są przez tzw. „państwo” marnowane – to osobna historia, na co
najmniej kilka postów. Krótko powiem, ze socjaliści pod pretekstami
„pomocy najbiedniejszym” (błe!) i „sprawiedliwości społecznej”
(błeeeeeeeeeeeeeeee!) ograbiając ludzi w ten sposób zachowują przy
okazji sporo dla siebie, co w naszym kraju nie jest tajemnicą.
Oczywiście ograbiają przede wszystkim najbiedniejszych ponieważ to
oni płacą za towar, który jest przez te podatki dużo droższy – bo
każdy podatek przerzucany jest w ostateczności na konsumenta.
Socjalistami nazywam – żeby była jasność tych – którzy uważają, ze
państwo może zabrać jednemu, który uczciwie pracuje – a dać, komuś,
komu pracować się np. nie chce lub tzw. „najbiedniejszym” (którzy
słysząc to ochoczo zagłosują) – nie zważając na to, ze jednocześnie
wzrosną ceny, co bogatsi jakoś przeżyją, a dodatkowo
„najbiedniejszym” będzie dużo trudniej znaleźć pracę. (Ale po co,
skoro będą mieć socjal:)). Obojętnie więc czy jest to socjalista z
SLD, PO, PiS czy UW - wszyscy oni już rządzili i obniżkę podatków
co najwyżej „zapowiadali” („Wiadomo, ze jak premier mówi, ze coś
zrobi, to mówi”(2):)). Niech mi nikt nie wciska że „liberałem” jest
ten, kto podtrzymuje przymus płacenia na ZUS – a może ja np. nie
chcę mieć emerytury tylko wolę te pieniądze wpłacać na konto, i
potem żyć(dużo lepiej – można to policzyć) z procentów. Niestety
ani ja, ani ty, Wrona, nie mamy takiej możliwości (na wyspach jest
jeszcze znośnie).
A podatki to nie tylko ZUS i dochodowy – jeszcze 22% VAT, akcyzy i
parę innych. – łącznie ponad 70% z zarobionych pieniędzy – więc
Wrona słusznie pisze, że czuje się jak niewolnik, bo niewolnik w
Rzymie mógł dla siebie zachować 10%, ale miał już zapewnione
mieszkanie i jedzenie) I właśnie przez to stać nas tylko na
produkty z „Biedronki” i kawalerkę może nie taką jak
chcielibyśmy.
Prawdziwy kapitalizm (=niskie podatki, brak ingerencji państwa w
gospodarkę) jest więc dobry! Jednak tego u nas jak na lekarstwo –
jest natomiast tzw. Kapitalizm kompradorski – zdegenerowany, oparty
na układach (i jeżeli już gdzieś, to tam jest właśnie ów mityczny
„babilon”). Temat też długi, na życzenie mogę się kiedyś rozpisać.
W ogóle są to, przynajmniej dla mnie, ciekawe rzeczy jednak jeżeli
ktoś jest przywiązany do wizji świata jaką oferuje nam telewizja to
na pewno nie będzie to dla niego łatwe do przyjęcia. Niestety
żyjemy w czasach nasilenia lewackiej demagogii i ponieważ jest ona
podana w pięknych słówkach, wiele ludzi się na tą przynętę
łapie.
„Jak jednak wielokrotnie pisałem istnieją dwie – i tylko dwie
możliwości: albo „sprawiedliwość społeczna” jest tym samym, co
„sprawiedliwość” – albo jest czym innym. Jeśli jest tym samym – to
po co pisać „sprawiedliwość społeczna”? Po co marnować czas
czytelnika i sosny na papier gazetowy?
Jeśli natomiast „sprawiedliwość społeczna” jest czymś innym, niż
zwykła „sprawiedliwość” – co „co innego, niż sprawiedliwość” nazywa
się po polsku „niesprawiedliwość”.”(3)
Cytaty:
(1,3) – J. Korwin-Mikke
(2) – S. Michalkiewicz
szacunkiem Greg, ale cytowane tu osoby to spalone osobistości, i
nie trzeba słuchać radia maryja aby to wiedzieć kim jest taki
Michalkiewicz. Poza tym ten wpis to bardziej na forum frondy,
albo ONR by pasował. Z poważaniem.
tow. Wrona
dłuższy czas) i żaden nie wyglądał nigdy na spalonego :)
Mimo, że obaj są za legalizacją...
Z partyjnym pozdrowieniem tow. Wrono!
totalnie sie nie zgadzam.
zauważ Greg, że system finansowy w największych opałach znalazł się
w krajach anglosaskich, czyli tych, które są najbardziej
wolnorynkowe. ba, do niedawna apologeci kapitalizmu (Sachs) teraz
otwarcie domagają sie nowej wersji "new deal", która ma stworzyć
ramy systemu finansowego. pamiętaj, że nieskrępowana wolność
gospodarowania doprowadziła do kryzysu rynków finansowych
(gospodarka kuleje, bo ludzie dali sobie wmówić, że upadające banki
to ich problem, a nie banków).
ja wolę kupić drożej laptopa, który został zrobiony przez kogoś kto
zrobił go bo chciał, a nie dlatego ,że musiał. nie jestem
socjalistą tylko człowiekiem, tak samo jak ci, którzy w obozach
pracy zrobili ci laptopa i aparat. popierasz to? ok, twoja sprawa,
ale pamiętaj, że finansujesz niewolnictwo, upodlenie etc.
co do potencjalnej "drożyzny", nawet jeśli ludzie będą uczciwie
wynagradzani za swą pracę, to nie będzie drogo. a to dlatego, że
wystarczy zmniejszyć produkcję i konsumpcję. to nieopanowana
konsumpcja prowadzi do wynaturzeń. no bo po jaką cholerę co rok
zmieniać całą elektronikę jaką się dysponuje. tylko dlatego, że
jest już coś nowszego? to właśnie jest kapitalizm. pamiętaj o tym
zanim ucieszysz się z taniego aparatu okupionego cierpieniem
innych.
"kto powiedział" a "co powiedział". Oczywiście kraje anglosaskie
już dawno nie są "najbardziej wolnorynkowe" za to takimi krajami są
właśnie Chiny, Tajwan, Malezja i sporo innych. Przyczyną kryzysu
nie jest oczywiście wolny rynek (jak usiłują wmówić socjaliści)
tylko to, że w Stanach i w części krajów Europy zachodniej od
kilkudziesięciu lat ludzie żyli na kredyt (dawany pod naciskiem
lewicujących rządów również takim, którzy nie mieli szans go
spłacić) - nadmuchiwany balon w końcu pękł (mogę się na życzenie o
tym rozpisać). A ratować też próbują w sposób socjalistyczny (też
dłuższa historia - w UE politycy dostrzegli, że można na tym
"ratowaniu" nieźle zarobić i też zaczęli siać "propagandę
kryzysu".
Gdzie kupujesz te droższe laptopy, wytwarzane w "godziwych
warunkach pracy"? Może ty masz taką sytuację, że możesz sobie
droższego kupić, ale nie każdy. Elektronika z Chin nie jest
wytwarzana w obozach pracy. W takich obozach pracują więźniowie,
przestępcy (zamiast leniuchować jak u nas na koszt państwa - co
jeszcze bardziej degeneruje) i jest to praca fizyczna. Poza tym za
niewolnictwo jest tam kara śmierci. Co innego w Europie - wejdź np
na linki:
<a href=
"http://wiadomosci.gazeta.pl/wiad">http://wiadomosci.gazeta.pl/wiad</a>
omosci/1,53600,3491194.html
<a href=
"http://polonia.wp.pl/title,Obozy-pracy-dla-Polakow-w-Anglii,wid,8668854">
http://polonia.wp.pl/title,Obozy-pracy-dla-Polakow-w-Anglii,wid,8668854</a>
,wiadomosc.html?ticaid=1803f
No ale najłatwiej jest najeżdżać na Chiny. Oczywiście najbardziej
antychińską propagandę nakręcają ci, którzy tracą, bo Chińczycy
tanimi towarami robią im "nieuczciwą" konkurencję, a wykorzystują
tu faktycznie bardzo złe postępowanie Chin wobec Tybetańczyków. Za
to, jak już pisałem, Chińczyk za przeciętną wypłatę może u siebie
kupić więcej niż polak za swoją (dlatego, ze oni wszystko, nie
tylko aparaty i laptopy, dużo taniej wytwarzają) a praca w fabryce
jest oczywiście dobrowolna.
Co do "nieopanowanej konsumpcji" - to dzięki jej zwiększeniu trzeba
więcej produkować i ludziom łatwiej jest znaleźć pracę - a nie
dzięki sztucznemu "tworzeniu miejsc pracy" i dopłacaniu do każdego
pracownika - a to właśnie jest socjalizm.
Pozdrawiam
chiny nie są i na razie nie zamierzają być gospodarką wolnorynkową,
a już na pewno nie modłę zachodnią. wspomnę choćby o tym, że rząd
chiński sztucznie zaniża kurs waluty, dzięki czemu import z chin
jest opłacalny dla państwa zachodu. obozy pracy istotnie są dla
więźniów, ale w chinach nadal istnieją więźniowie polityczni,
choćby członkowie falungong, nie udawajmy, że chiny to państwo
wprowadzające standardy demokracji, bo to nie jest prawda. jasne
zresztą, że w gułagach też byli więźniowie kryminalni, tak też jest
w chinach. poza tym chińskie produkty są tańsze (oprócz waluty) bo
tamtejsza gospodarka ma za nic jakiekolwiek normy ekologiczne i
jest najbardziej dewastacyjną z wielkich gospodarek światowych. nie
zapominaj o tym.
rosnąca konsumpcja daje więcej realnych miejsc pracy? tak, zgadzam
się. tyle tylko, że na poły to ułuda. konsumpcja rośnie bo ludzie
zewsząd atakowani reklamą cały czas wymieniają sprzęt na nowszy, a
liczba śmieci rośnie cały czas. no ale po co przejmować się tym, że
niszczymy nasz dom i naszą matkę zarazem. to jest największy
problem.
co do bańki kredytowej, to została nakręcona przez kapitalizm, nie
socjalizm. gdzie kryzys finansowy (gospodarczego nie byłoby, gdyby
kapitalizm nie uzależnił gospodarki od finansjery) jest
najpoważniejszy? ano w krajach zachodu, najbardziej liberalnych
gospodarczo, gdzie społeczeństwa są najbardziej zadłużone. jaki
kraj ma największe długi? usa, to jest kraj socjalistyczny? tam
przecież nie ma nawet federalnych ubezpieczeń. mylisz pojęcia
greg.
a ja naprawdę nie jestem ślepym, ani żadnym innym zwolennikiem
socjalizmu, który na dłuższą metę nie ma racji bytu. ale kapitalizm
również. bańka kredytowa jest efektem rozbuchanej ponad miarę
konsumpcji, nie na odwrót.
ciekawa dyskusja!
To, co piszesz o zaniżaniu kursu, to znaczy, ze sprzedają towar
poniżej jego wartości, czyli że dopłacają do eksportu - na pewno
nie jest prawdą, bo wtedy by biednieli i się zadłużali (skądś te
pieniądze trzeba brać) i w ogóle taki system szybko by się załamał,
a raczej nie biednieją i mają nadwyżkę.
Tańsze towary produkują dlatego, że nie ma u nich socjalu takiego
jak w krajach zachodu i dzięki temu mogą być dużo niższe podatki -
jeżeli firma nie musi płacić wysokich podatków, to może produkować
taniej.Nie ma tam też setek ograniczających przepisów. Więc zgadzam
się z tobą, ze Chiny nie są gospodarka wolnorynkową "na modłę
zachodnią", tylko po prostu wolnorynkową. jest tak odkąd Chiny
przejęły Hongkong i dostrzeżono przepaść w rozwoju po obu stronach
dawnej granicy - a Hongkong był naprawdę wolnorynkowy.
Chiny na szczęście nie "wprowadzają standardów demokracji" za co je
cenię. Oczywiście nie jestem też jednostronnym zwolennikiem Chin i
uważam, ze z mieszkańcami Tybetu postępują bardzo źle a
wykorzystują to ich przeciwnicy - szczególnie gospodarczy.
Co do zatruwania planety - jest trochę racji - ale uważam, ze w
Europie wpadli w gorszą skrajność i narzucają już idiotyczne,
przesadzone standardy (a np na tzw. globalnym ociepleniu, to
urzędasy zarobią grube miliardy (na sprzedaży tzw pakietów emisji
CO2 - więc nakręcają jedno wielikie kłamstwo a sprzeciwu prawie nie
słychać). Także nie jestem pewien, co gorsze.
Bańka kredytowa nie została "nakręcona przez kapitalizm"(!), tylko
przez odejście od pieniądza opartego na złocie. Umożliwiło to
tworzenie sztucznego pieniądza (tzw. fiducjarnego), opartego na
umowie. Wcześniej banki wypłacając kredyty, musiały mieć dla nich
pokrycie w złocie. Oczywiście dokonano tej zmiany, moim zdaniem
tworząc to, co nazywamy "Babilonem", żeby móc zadłużać ludzi.
Udziela im się kredytu w postaci pustego pieniądza a on oddaje z
procentem już pieniądz realny, pochodzący z jego pracy. Ponieważ
wielu chciało to wykorzystać zaczęto faktycznie rozbudzać ludzkie
potrzeby poprzez reklamę i wciskać te kredyty ludziom na chama (co
zresztą ma miejsce i u nas). A ludzie łatwo dali się "wieść na
pokuszenie" właśnie przez chęć konsumpcji - więc tu po części masz
rację, ale gdyby nie odejście od złotej waluty żadna chęć
konsumpcji by do tego nie doprowadziła - to chciwość możnych tego
świata, może nawet projekt uczynienia z ludzi niewolników - bo ile
ludzi na świecie całe życie spłaca jakiś kredyt - którego nie
udzielono im z realnych pieniędzy (realne pokrycie kredytów to
jakieś kilkanaście procent).
Więc to nie "przez kapitalizm" bo odejście od parytetu złota, to
ostatnich kilkadziesiąt lat - a kapitalizm jest dużo starszy. I to
faktycznie tworzy system, który gospodarkę uzależnia od finansjery
- ale kapitalizmem tego nazywać nie można (najwyżej jednym wielkim
oszustwem, za pomocą którego rabuje się ludzi). To że Stany
faktycznie mają największy dług, to też sprawa emisji pustego
pieniądza ale już dłuższa historia.
Które kraje zachodu są "najbardziej liberalne gospodarczo?" Chyba
nie chodzi ci o UE, gdzie jest zdefiniowane jaka ma być krzywizna
importowanych bananów czy ile dany kraj może wyprodukować mleka,
mąki, ziemniaków itp. Albo jakie oscypki powinni wytwarzać nasi
górale, jaki może być procent tłuszczu w jogurcie, albo jakie normy
bezpieczeństwa powinien spełniać samochód i ile ma być rozwalonych
w crash-teście (przez co żadna młoda firma nie może się wybić, bo
jej na takie testy nie stać). Setki obszarów gospodarczych są
koncesjonowane (w Polsce w latach 88-90 były koncesjonowane tylko 4
obszary) Niedługo wezmą też pod lupę medycynę naturalną (oczywiście
wszystkie te przepisy są wprowadzane za łapówki od różnych lobby)
We wszystkich tych krajach jest kręgosłup socjalizmu - przymusowe
ubezpieczenia (ostatecznie w kraju liberalnym powinienem móc
wybrać, czy chcę się ubezpieczyć, czy nie). Przykłady można by
mnożyć, bo w UE są setki głupich, ograniczających przepisów - za to
kupa biurokracji i urzędników kontrolujących czy te normy są
spełniane). Ale jak ten chory system zaczyna kuleć, to krzyk, że
"wolny rynek się skompromitował!".
W stanach jest oczywiście dużo lepiej, nie jest to kraj
socjalistyczny, nie ma tam faktycznie przymusu ubezpieczeń, ale...
są coraz bliżej.
Tam np są przepisy typu: jaki procent murzynów musi być zatrudniony
w danej firmie itp. Oczywiście nie jest to żaden liberalizm, bo
właściciel firmy powinien móc zatrudniać, kogo mu się podoba. Ale
jest tam i tak dużo lepiej niż w Unii, której państwa są ewidentnie
socjalistyczne. Jest nowy Związek socjalistycznych Republik
Europejskich.
Już nie pamiętam, kto to powiedział (ale akurat nie Korwin)
"Najbardziej liberalna republika obecnie wydawałaby się ludziom
sprzed rewolucji francuskiej jednym wielkim domem niewoli."
BYłem w tym roku drugi raz w Mali. Tam, mimo, że jest biedniej,
jest po prostu bardziej normalnie. Każdy może wyjść sobie na ulicę
przed dom, handlować czym chce, smażyć omlety, czy ryby, otworzyć
fast-food przed własną chatą. Kobiety robią sałatki albo ryż z
jakimiś sosami - i nie przypieprza się do nich żadna kontrola,
żaden sanepid. Jadłem to codziennie i nie miałem żadnych problemów
ani nie słyszałem, żeby ktokolwiek zachorował przez to, że żaden
urzędniczyna nie kontroluje czy są spełniane np "normy unijne",
"przepisy BHP". Za to w UE jest ich dużo, wpieprzają się do
wszystkiego (żeby udowadniać, ze są potrzebni) i jeszcze cała
propaganda służy przekonywaniu ludzi, że to jest bardzo potrzebne,
bo inaczej, bez kontroli państwa, wszyscy by się zatruli.
Jeżeli to ma być "liberalizm" to ja dziękuję bardzo.