jakoś komicznie się
odnajduję.
zapominam.
uciekam, zgodnie z
zamierzeniem.
jeszcze nie wszystko. nie
tak, jak być powinno. ale na dobrej drodze.
ogarniam. wystarczająco
ogarniam rzeczywistość racjonalną. niespodziewanie. coś
'niezdarzalnego' dla mnie.
"dojrzewasz,
dorastasz..." - powiedział B.
długi proces, kolejny
proces.
radiohead, czerwone
winogrona i zielona herbata...
marzy się słodka pieśń do
snu, zaśnięcie z wtuloną pewnością
niezmienności...
czytanie książek
jesiennymi wieczorami...
i szuranie liści pod stópkami...
znów wspominam
niezliczone noce księżycowe spędzone na
parapecie...
kadzidła, świece,
listy...
marzenia.
zjawcie się.
spełnijcie.
usłyszałam.
sigur ros i bukiet
polnych kwiatów.
sama w sobie i dla
siebie.
i pustka, która bywa
złudnie zapełniana.
moja naiwność wciąż nie
zna granic.
zawsze jest dobrze, a
uciekać jedynie w siebie.
włóczę się po mieście,
snuje się dym z papierosów, pełnia błogosławi...
rozpoczęła się
machina.
machina we mnie, rozpędza
się, wciąż i jeszcze bardziej...
spojrzę kiedyś i się
zaśmieję.
zawsze ktoś na Ciebie czeka. Ty.
Bardzo ważne jest też wiedzieć, że ucieka się DOKĄDŚ a nie PRZED
CZYMŚ.
Dobrych dróg i ludzi. Dobrego dojrzewania. W zgodzie z sobą.
Hej
UCIEKA i nieprawda że tylko samemu na siebie można czekać.
Pozdrówka
wewnętrzną, odnajdywanie... w dostrzeganiu, uczuciach, tego co
uchwytne i nieuchwytne zarazem... dotyk oczyma, obecnością i
marzeniem... pulsowanie... zbieranie różnych iskierek w płomyk...
pozdrawiam