PODPISUJ WNIOSEK O REFERENDUM W SPRAWIE A.C.T.A. WWW.REFERENDUMACTA.PL
istotnie, próba zdefiniowania babilonu ma spore szanse zakończyć się fiaskiem, ale ...
żaden system, tu obecny i namacalny babilonem z pewnością nie jest. ale też żaden system bez babilonu długo nie pożyje.
babilon jest raczej zbiorem kłamstw, paradygmatów i lenistwa intelektualno-mentalnego, który tkwi w nas. bardzo głęboko, zapisany w podświadomości i niezwykle ciężko jest się zeń wyzwolić.
no bo jak rozmawiać, jak się wyzwalać, skoro masz 20 lat i większość z tego co wiesz i w co wierzysz nie jest twoje, a jest jedynie zaimplementowanym zbiorem. jak możesz mieć pewność co do swoich wyborów, skoro przez tyle lat wtłaczano w ciebie, wprost do podświadomości, stereotypy, wzorce zachowań, wzorce myślenia i postrzegania.
jak można być czegokolwiek pewnym, skoro wiadomo, że nasz mózg widzi mniej niż nasze oczy? jak pisał castaneda, żeby ujrzeć rzeczywistość prawdziwą, najpierw trzeba się wyzwollić z "tonalu", czyli z czegoś co możnaby nazwać babilonem.
babilon jest czymś, co zostało nam wciśnięte, a my o tym nawet nie wiedzieliśmy. dobrze, że coraz więcej osób się orientuje.
inna sprawa, że walka z samym sobą, o wyzwolenie się z tych łańcuchów, nie kończy się nigdy, a w każdym razie nie szybko.
tak czy owak zmierzam do tego, że można żyć w systemie nie będąc w babilonie i na odwrót. bo co myśleć o tym jak ktoś się zachwyca zoo? fajnie jest oglądać, ale możnaby tez pomyśleć, że patrzy się na żywe istoty, które są niewolnikami w sensie jak najbardziej dosłownym.
rację ma wrona, który mówi o metodzie małych kroków, codziennych, mało widocznych działań. bo przecież żeby w pełni wyjść z systemu, to trzeba by mieć samowystarczalne gospodarstwo i nie odprowadzać podatków. czyli najlepiej mieć własną wyspę, ale kogo na to stać?
tak system jak i babilon można opuszczać stopniowo i to od nas samych zależy jak. tylko pamiętajmy, że bogiem zawsze będzie "co", dopiero potem jest "jak". a że są nierozłączne, to tym przyjemniej.
powodzenia życzę wszystkim tym, którzy zdecydowali sie na opuszczenie babilonu i odważyli się być sobą, być jacyś. bo wyjście z babilonu oznacza przyjęcie odpowiedzialności na siebie. stwierdzenie, że to ja kształtuję swoje życie i to ja jestem odpowiedzialny za sukcesy i porażki. i za to wszystko co mnie otacza. nikt nie ma prawa mówić, że nie ponosi winy za nanghar-khel, jeśli wcześniej głosował na ludzi, którzy posłali polskie wojsko do afganistanu żeby sobie chłopaki postrzelały. nie mów, że nie jestes odpowiedzialny za "sukces" tuska (możemy dłużej truć atmosferę i nie dostaniemy za to żadnych kar), jeśli wcześniej byłeś oddać swój głos na niego. nie mów, że nie ma na kogo głosować, bo możesz nie głosować i w ten sposób manifestować swoją niezgodę na narzuconą ci władzę, która się z tobą nie liczy. etc
zawsze można zrobić coś, a czy to dużo, czy mało? sam to wiesz najlepiej, bo TY to robisz.
zawsze coś robisz, TY albo ty. zdecyduj sam.
zrelaksuj się wspólnie
Niestety, niektóre mają nieciekawą jakość... Ale to z winy bloga. Powalczę dalej, ale póki co...
namacalny babilonem z pewnością nie jest.' nie zgadzam się uważam
że prawie każdy system, państwo, środek przymusu w którym się
rodzisz i umierasz babilonem jest. Dla mnie to niewola i strach
ludzi, a ludzie powinni żyć wolnością i cieszyć się wspólnym
szczęściem, ale ani jednego ani drugiego nie widzę.
państwa, organizacje etc. zbudowane są na fundamentach babilonu.
nie są nim dlatego, że nie stosują przymusu, te czasy minęły. dziś
masz wybór, nie mów, że nie. ale jeśli chcesz funkcjonować w tym
świecie i nie martwić sie tym co zjesz jak nie masz kasy, to musisz
działać na określonych zasadach. ale to ty się na nie decydujesz.
państwo obecnie tłamsi, ale tylko dlatego, że sami na to pozwalamy,
bo daliśmy sie ogłupić. człowiek jako taki został zdezawuowany do
nic nie znaczącego poziomu konsumenta, bezmózgiego tworu, który dla
wygody i pieniędzy daje się prowadzić za rączkę, która go karmi i
której nie ma odwagi ugryźć.
odpowiedzialności na siebie" - święte słowa ;)
odpowiedzialności na siebie" - święte słowa ;)