Magiczne spotkanie wczorajsze.
Uśmiech, spojrzenia, gesty. Słowa. Miliony słów, niczym potok
rwący.
Nadarzyła się sposobność ku rozmowie.
Krople deszczu, spacer warszawskimi uliczkami, pełnymi kałuż i
parasoli.
Kawiarnie. Cafe latte i herbata w imbryczkach,
pomarańczowo-cynamonowa;
smakołyk niespodziewanie wsunięty do koszyka - czekoladka
pistacjowa.
Cudności podniebienia rozgrzewające chłód deszczowego
popołudnia.
Istota bliskości. Pełna świadomość. Obecność.
Rozmowy przeplatane intensywnością spojrzeń, obserwacji delikatnych
i milczeniem.
Czystość nieziemska.
Powraca... Skojarzeniami powracają odczucia tamtego
popołudnia.
Pozostajemy 'pod urokiem'...
Oby pamięć nigdy nie okazała się tak zawodna, by zapomnieć
towarzyszące spotkaniu odczucia...
przytulam
- dziękując
deszczu... dziękując - przytulam