Iść obok, krok za krokiem po nocnych
ścieżkach,
opuszczonych
torach,
między
drzewami,
po mokrej od deszczu
trawie
i suchym od słońca
piasku.
śni mi się, że budzę się w
miejscu, gdzie jeszcze niedawno rzeczywiściesię budziłam. gdzie
niebo pokolorowane było z większą fantazją,powietrze pachniało
późnymi powrotami dach, gdzie z czystąprzyjemnością przekraczało
się granicę marzeń.
teraz
dopijamy resztki wakacji,
wyrywam kartki z kalendarza z trzech ostatnich miesięcy, zaraz czas
na coś nowego, oby, oby najlepszego jakie może tylko
być.
:)