Przyszedł dzień, po pracy człowiek
weźmie się za porządek, umyje się prześpi, przyjdzie noc i ruszam
na woodstock.
Sam jestem ciekaw jak będzie, napewno na celu mam zakup koszulki z
napisem woodstock 2008 :D
Pierdoły totalne i stragany, i masa ludzi różnych i to w tym fajne.
Człowiek obędzie się ludźmi, nasyci nimi, rozproszy, i zamknie w
sobie. Rzecz dość przydatna by nie uciekać od tych ludzi, by się
troszkę szerzej otworzyć, by być.
Zapewne masę znajomych się spotka, szkoda tylko że ważni ludzie nie
odważyli się tam jechać...
A potem co?
Miną 4 dni, i znów pracoholizm wraz festivalizmem kamerwo
weekendowym.
a z nowości przeszłych i dzisiejszych - studia fizyki rzucone,
papiery na filmówke zaniesione... ubolewam nad zagrożeniem
pożarowym które zakazuje mi krzesania ogniska w mym miejscu
:(
Pozdrawiam wszystkich przy okazji, Pokój z Wami i bawcie sie dobrze
i cieszcie dniem kolejnym :)
& dont creazy, be frisbee
cieplutko