Już od piątku na rynku powoli ludzie się
zjeżdżają. Najpierw miejscowi i ekipa z Rzeszowa. Włóczenie się po
rynku i decyzja by jechać na fort. Od decyzji do wykonania minęło
jakieś 2 godziny. Pół godziny kupowania samego biletu :D Wreszcie
autobus nadjechał, jedziemy na fort.
Tych do których na fort jechaliśmy, już tam nie było :D
Ognisko, granie. Ciepła noc. Idziemy brzegiem Wisły do Naukowej, bo
tam Aga. Oglądanie jej starych zdjęć. W końcu spać do Zioma.
3 w nocy. Dobijamy się domofonem. W końcu ktoś otworzył. Ale kto?
Wszyscy twardo śpią bo narąbani, a drzwi się otworzyły. Ale jak?
Same wkurzyły się i otworzyły?
To takie stare studenckie mieszkanie. Okupowane przez studentów
którzy właściwie powinni już skończyć studia, a niektórzy już
skończyli ale nadal czują się studentami. Stara gwardia akademików
PK.
Rano pobudka. Kaca najlepiej zgonić piwem :)
Śniadanie nad Wisłą. Słońce. Ciepło. Gdzieniegdzie małe cumulusy na
niebie.
W południe zebranie pod Adasiem. Coraz więcej ludzi. Każdy
uśmiechnięty. Potem msza. Nieprzygotowana msza i chyba dlatego tak
dobrze wyszła. Nocleg na Wieczystej. Ciche spokojne miejsce,
niedaleko od rynku.
Granie na zewnątrz. Granie na sali. Szantaż "zaraz ściągnę buty i
lepiej żeby ktoś miał mydło" :D
Mydło się nie znalazło ale była tubka po szamponie. Cygan twierdził
że to nie był szampon. Hmm... próbował?
Psycholog nie dający spać, łapiący śpiących ludzi za kolano :D i
dziecko które się w nocy urodziło na materacu i od razu miało
20-parę lat ;)
Słoneczny poranek, sprzątanie sali... do zobaczenia niebawem!
na was popatrzeć wszystkich. szkoda ze czlowiek sie nie moze
rozdwoić czasem.
obecność :) I chyba nie tylko ja . Zlot należał do udanych ,taaak
:) Wszystko dzięki wam ! :*:*:*
wczorajszym usłyszałem informację, która była czymś w rodzaju
uderzenia obuchem w łeb... Rozmawiałem dzisiaj z Belfegorem.
Wygląda na to, że Andrzej powolutku zaczyna wracać do zdrowia a
najważniejsze, że jest pełen optymizmu. Bardzo martwię się o
Niego...
-----
Korzystając z okazji pragnę podziękować ludziom przebywającym w
Warszawie a szczególnie Chemikowi za wczorajsze bardzo sympatyczne
spotkanie. Beret miło było zobaczyć cię po latach. Aniu tort, który
zrobiłaś był bardzo pyszny a Łukasza i pozostałych domowników miło
było poznać.
byłam. z jednej strony bardzo pozytywnie, kupa ludzi, z którymi
pogadałam. a z drugiej też był negatywny aspekt, który dla mnie był
bardzo silny. jakoś tak... dziwacznie... ale dziękuję wszystkim
ludkom za ten zlot i do następnego! :) :*
byłam. z jednej strony bardzo pozytywnie, kupa ludzi, z którymi
pogadałam. a z drugiej też był negatywny aspekt, który dla mnie był
bardzo silny. jakoś tak... dziwacznie... ale dziękuję wszystkim
ludkom za ten zlot i do następnego! :) :*