PODPISUJ WNIOSEK O REFERENDUM W SPRAWIE A.C.T.A. WWW.REFERENDUMACTA.PL
2:00, noc, starówka Lublin, ( parogodzinna znajomość)
- Kaja, mam proźbe...
- mów
-jak kiedyś zemdleję, to wyciągnij mi szkła kontaktowe
-...
Teraz pełno paradoksów kręci się gdzieś wokół mnie, jakaś jasność oświetla dalszą dróżkę najbliższą, co daje pewną stabilizację a jednocześnie pachnie nieciekawie monotonią i serkiem z dżemem brzoskwiniowym co zamieszkał w lodówce na stałe.
Dzisiaj w nocy wróciłam z Lublina- zaoczne studiowanie- semestr II trzabyło zacząc, bardzo pozytywne wrażenia, ludzie z grupy pełni dobra, i otwarci nawet na takie dziwactwo jakim jestem ja. Na Fizjologii zwierząt naucza mnie niejaki włoch, co swym temperamentem sprawił ze na tym cholernie nieciekawym przedmiocie zaświeciło słońce- mianowicie najpierw wykazał jakąs przedziwną fascynację mierzenia temperatury wszystkiego co popadło (jakimś dziwnym urządzeniem przypominającym pistolet), między innymi swojej wdzięcznej i a jakże obszernej łysiny, i niczemu winnej żaby. Ową zieloną żabę uparł się również wsadzić na 10 minut do lodówki (!!!) by udowodnic nam że temperatura jej po tym zabiegu spadnie. Pomimo usilnych mych protestów, pozostał nieugięty więc razem z nieszczęsną żabą przezyłam najdłuższe 10 minut w moim życiu. Następnie jako asystent doświadczenia NIBY PRZYPADKIEM zostałam oblana pływającymi pierowotniakami treści żwacza krowy- bezwłosy włoch śmiał się tak serdecznie, że nawet żaba łaskawie wybaczyła mu lodówkowe doświadczenie i zaczeła skakać jakby radośniej. Tak, te zajęcia zostaną mi długo w pamięci...
Długo nie pisałam na Niemaniu, dziękuję Aldaronie za mobilizację- jakoś tak chcenie nie przekłada się u mnie na praktykę- to moja podstawowa wada która ujawnia się ostatnio nadzwyczaj często.
Żyję teraz z zaciśniętymi zębami, półzamkniętymi oczami, tylko na wdechu. Pomimo, że pracuję w miejscu które kocham, wśród koni to jednak muszenie mnie przerasta i powoduje, że częściej gadam z czworonogami niż na nich jeżdżę, ale muszę się wziąść w garść i zyć dalej bo przecież marzenia się spełniają.
Coraz bardziej męczy mnie Śląsk, więc pomimo, że jest tam mój rodzinny dom i oddycham tym skażonym powietrzem od 20 lat, potwierdzam negatywność tego miejsca powodującą totalny daltonizm. Nie chcę tu być, jeśli wogóle jestem gdziekolwiek poza swoją świadomością.
Dość już, uśmiech ma być, a Kraków coraz bliżej
Niedawno urodziły sie te miśki, nie znam bardziej hipisowskiej rasy niż Husky- ciągle wesole, nie do wychowania, kochające ponad wszystko wolność i szaleńswa nieustanne.
Tulam ciepło
Niestety, niektóre mają nieciekawą jakość... Ale to z winy bloga. Powalczę dalej, ale póki co...
a co do piesków. Chcę trzeciego od lewej. 3maj się!
poslij jakies foty jak otworza im sie oczka i zaczna chodzic :))
pozdrowienia
kochany Aldaronie jest do wzięcia dorosła srebrna lub czekoladowa
suczka- więc jak jesteś zainteresowamy to nie ma problemu:D Co do
zdjęć starszych psiaków to może podaj swój mail to Ci z chęcią
wysle