Nad Tamiza wstaje nowy dzien.Lubie ten
moment kiedy wychodze rano z domu i czuje w plucach deszczowe
powietrze.Mysle wtedy,ze jest czyste i swieze.Staram sie nie wnikac
w spalinowa strukture i ilosc miastowego,brudnego dymu.Ciesze sie
ta chwila i usmiecham do siebie.Zaraz przeciez wkrocze na podziemny
peron gdzie ani swiezego powietrza ani powodu do smiechu nie
ma.Wciskam sie w sardynkowa puszke i nawet poreczy sie nie musze
trzymac ,bo zlepek cial zamortyzuje ewentualny upadek.Clapham
Common.Delikatnie przepycham sie ,przepraszam i wychodze z
wagonu.Nie moze mi sie zmiescic w glowie ile istot ludzkich
dziennie taki podziemny pociag polyka i wypluwa na kazdej
stacji.Potem jeszcze chwilka braku intymnosci na ruchomych schodach
i juz-wszyscy rozlaza sie do swoich spraw,biur,fabryk,supermarketow
i cofee-shopow.Jak stado zdezorientowanych mrowek,ktore
stwierdzily,ze nie beda ze soba wspolpracowac i kazda bedzie nosic
swoj wlasny okruszek.Wrzucam funta Paulowi do kapelusza,a on
specjalnie dla mnie gra "Street Spirit" Radiohead.Zatrzymal sie w
czasie i nigdzie nie biegnie.Ja tez nie biegne .Ide spokojnym
krokiem i w tlumie mijajacych mnie osob staram sie wychwycic jedna
pare usmiechnietych,radosnych oczu.Czasem mi sie udaje,a jest to
jak balsam dla duszy.Budzi wiare,ze sa jeszcze ludzie,ktorzy widza
wiecej niz czubek wlasnego nosa.Wchodze do "Fantasia Cafe",tam juz
wita mnie Abdul,Rashid i Altin,moja marokansko-algiersko-albanska
ekipa.No i dziewczyny.Wszystkie z "istern jurop" jak mawiaja.W
praktyce Polki i Slowaczka.Wypijam kawe ,zaklada fartuch i zaczyna
sie codzienny balet pomiedzy stolikami.Ciagle sie myle i niezly
ubaw maja ze mnie,wszelakie pomylki kryje rumiencem na
policzkach.Nie stresuje sie ,wrecz przeciwnie.Czuje sie tak
wyluzowana i spokojna ,ze po 9 godzinach wychodze bez wiekszego
uszczerbku na ciele i psychice.Pogodnosc taka.Pewnie od ducha sie
bierze,a odbicie ma w rzeczywistosci.Potem znowu metro.Miejsce
zaskakujaco...znow stojace.Wszyscy z mp3 na uszach,zaczytani w
darmowych gazetach rozdawanych przy stacji.O tym,ze Amy Winehouse
przefarbowala wlosy na blond,Kate Moss znowu zalala sie w trupa na
ostatniej imprezie dla VIPow,a Britney Spears ubrali w kaftan
bezpieczenstwa i odebrali dzieci.Mam nadal ambitny plan uczyc sie w
tym czasie hiszpanskiego z podrecznika,ktory przywiozlam z
Polski,ale jakos tak stanelo na "Hola! Como estas? ".Chyba w metrze
nie mam weny.Tak naprawde chyba niczego nie mam,bo czuje sie pusta
i wypluta do momentu,az wysiade.Potem do domku,jakis film na
dobranoc.Jutro znow obudzi mnie ta paskudna melodyjka w komorce i
rozpoczne nad Tamiza nowy dzien.
opis taki, że można sobie wyobrazić ten dzień. Nosi nas po świecie,
nie? Ale dobrze ze jestesmy razem, to bardzo wiele. Ja tymczasem
robie sobie jednoosobowe party przy pierwszej plycie Izraela. Jest
piątek - przeba poimrezować :) pozdrowienia NL --> UK.
ja na totenham court road,moze sie spotkamy :D
innego miejsca w świecie - ale również bliskiego Tobie. Wiesz w
Studium od poniedziałku będzie sesja - trochę się denerwuje ale to
przecież tylko "szkolne" egzaminy.... W życiu bywają cięższe. Nie
wiem tylko jak dotrwam do przerwy bo coś mnie woła w świat :)
Pozdrawiam i wiatru w skrzydła Aniołku
miesiace i w koncu poniesie ;)
Grzegorzu-ja wiem i Ty wiesz ,ze Londyn jest ogromny,ale ja tez
jestem na Tottenham Court Road :) Calkiem nieopodal Freddiego
Mercury'ego :)
Gulisiu-wykladowcy w studium sa wspaniali,wiec na pewno zdasz,jak i
cala reszta :) Pozdrawiam :)
ktoś kto zagra Ci street spirit, i wystarczy uśmiech zamiast funta.
Trzymaj się ciepło, pamiętaj, że pamiętamy :*
ta piosenke mysle o Tobie.. :) Juz nie moge sie doczekac naszego
spotkania i Twojej lagodnosci w glosie... :) Sciskam.. :)