PODPISUJ WNIOSEK O REFERENDUM W SPRAWIE A.C.T.A. WWW.REFERENDUMACTA.PL
Wczoraj w nocy kładąc sie spać, myślałam o tym co ważnego mam zrobić następnego dnia. W pewnym momencie, myśli przerwała mi dobiegająca nie wiadomo skąd muzyka. Pomyślałam, może to radio, ale nie, przecież je wyłączyłam. Tak więc wykluczyłam taką możliwość i parę innych podobnych. Zaczełam wsłuchiwać się, skąd w takim razie ją słychać.
Grała raz głośniej raz ciszej, momentami nie było jej słychać wcale. Między dźwiękami przeplatał się męski, niewyraźny głos.
Z pełną trzeźwością umysłu, gdyż przez to nie chciało mi się spać, słuchałam dalej. Melodia była piękna, jeszcze nigdy tzkiej nie słyszałam.
Instrument z jakiego owa muzyka się wydobywała, musiał być nietypowy. Było to jakby połączenie najdelikatniejszych tonów pianina, solówka gitarowa, grzechotki i dmuchanie w puste flaszki. Złączone ze sobą, tworzyły piękny jeden dźwięk. Muzyka zgrywała się rytmem wiejącego na zewnątrz porywistego wiatru. Kiedy wiatr ustał, muzyki już nie było. :)
Bardzo fajna bania
Dużo
pozytywnej energii.
Podobna historia zdażyła się jak jechałam z siostrą (Muminką 2) na Rainbow w Bieszczady, na miejsce doprowadziły nas śpiewy i granie. Gdy zbliżałyśmy się do strumienia (od którego miało być tylko pare kroków do wyznaczonego miejsca), muzyka była głośniejsza i bardziej wyraźna. słychac było bębny, didgeridoo, gitary i śpiew jakiejś kobiety. Kiedy dotarlyśmy na miejsce, okazało się że nikt nie grał, ani nie śpiewał, a z instrumentów była tylko gitara.
To chyba był zaczarowany strumyk :)
Niestety, niektóre mają nieciekawą jakość... Ale to z winy bloga. Powalczę dalej, ale póki co...