PODPISUJ WNIOSEK O REFERENDUM W SPRAWIE A.C.T.A. WWW.REFERENDUMACTA.PL
nie moii
niem oie
niemm uj
strach...
dzieci, które płaczą bez powodu
płaczą,
bo nie zgadzają się że jest
zupełnie niezależny i obojętny wobec nich świat
że nie można siłą woli złożyć
tego dopiero co złamanego ołówka
że zginął i nie odnajduje się
papa smurf, mała figurka, na deski mostu upadł akurat tam, gdzie brakowało jej... trzymałam go w ręku, sekundę temu, czuję jeszcze ten kształt, tak mocno i wyraźnie, biała broda w dotyku jest nieco brodatsza niż czerwoność ubranka...
nie było nawet apokaliptyczności `plusk`
plum?
chlap.
nie zatrzymał się na chwilę wiatr
woda nie skłębiła się złowróżebnie
a tata nie chciał odprawić lamentacji
zadzwonić do oczyszczalni
spenetrować dna.
mógł mówić, może opowiadał, że kupi mi nową figurkę; nie pamiętam, gdyż nie ma to nic do rzeczy.
właśnie zginął wszechświat.
właśnie stałam się, raz jeszcze, raz po
raz, bardziej światu obca.
nie chodzi o bryłkę plastiku, nigdy nie miałam problemu z
rozróżnianiem materii ożywionej. nie chodzi o powód by raz jeszcze
wzbudzić w świecie litość nade mną i żal... łzami zwróćić na
siebie uwagę bogów.
pytanie, które wtedy zadawałam:
jak mogę żyć
stawiać stopy
wiązać nadzieje
sznurówki i myśli
z czymś,
co zachowuje się tak idiotycznie nieodpowiedzialnie.
nie gram w tę grę. gdzie wygrana zależy od rzutu kością, która zawsze londuje w podciemności fotela.
a wyniku dowiadujesz się z oczu kota,który nigdy nie mówi ci prawdy.
wiedziałam, że nie taka jest prawda o świecie. że to nie gra w chińczyka o to kto jutro zmywa.
a jednak.
kulki z kauczuku, nieudane rysunki, rozlana herbata i zeszyty, które upadały w deszcz... nawet zgubione wieczne pióro taty (zostało w ośrodku wypoczynkowym pod warszawą; od tej pory nie ma już na świecie żadnego dobrze piszącego wiecznego pióra) utwierdzały mnie w tym, że ktoś mnie oszukuje.
ta intuicja
ten pomysł, że świat powinien przekonfigurować się słysząc
tensknotę za sprawiedliwością dziecka
jest prawdziwa. wiem to już teraz, choć nie umiem udowodnić. to co fizyczne i nieuniknione, jest niemoje. ten świat kalkulacji, czasu i przestrzeni, jest niemój. jest to wiedza którą miałam zanim miałam jakąkolwiek inną, i nie umiem w nią nie wierzyć. nie ma zła ani śmierci. nie mam przypadkowości, nieodwracalności, zniszczenia. jest to złudzenie optyczne, ale złudzenie może zabić,
(post nieskończony, ale ważny.)
Niestety, niektóre mają nieciekawą jakość... Ale to z winy bloga. Powalczę dalej, ale póki co...
rzuciłabyś kolejny raz kością?
coraz bardziej dostrzega absurdy świata, zwykle zmienia się
niezauważenie.
Akceptację chorego świata i sztucznych granic nazywamy dorosłością.
Wchodzimy na ten piedestał jakże dojrzałego słowa "dorosłość" i
myślimy, że daje nam to władzę oceniania dzieci, jako
nieswiadomych, zabawnych istot.
A to przecież my dla nich tacy wlasnie jesteśmy...
"ten co topi się w utopii świata zastanego patrzy na mnie tak samo
jak ja na niego"
..i wystarczy tylko popatrzeć dobrze kiedy dorosly gubi odpowiednik
plastikowego Papy Smurfa. Jest jeszcze bardziej bezradny niż
dziecko. Ale za to ma tyle teorii w glowie, dlaczego zgubił
maskotę, że skutecznie maskuje nimi swoją bezradnaść, kruchość i
potrzebę wtulenia się w ciepły kocyk z dzieciństwa.
A tu nic...
zatem...
"Bądzmy dziecmi jeszcze raz" - jak śpiewa pan Janerka
powiedzieć.