patrzę, słucham, dotykam.
nie bywam tu, bo i po co.
czasem ktoś napisze coś dobrego, ale ile książek czeka jeszcze
nieprzeczytanych.
dość mam własnego życia, żeby pożerać cudze.
na tyle jest do zrobienia tutaj, że nie szukam w odległym
tam.
świat nie musi oglądać sinusoidy mojego życia.
nie wszyscy muszą wiedzieć, co robię, gdzie, czy z kim.
dziś uświadomiłam sobie, że Niemanie to bajka, która powstała
przy mnie. być może nawet, ze mną. w pewnym sensie, dość ścisłym
sensie, jestem współtwórcą Niemania. tak właśnie.
ale to nie jest mój dom.
to tylko skrawek wirtualu, miejsce, jak każde inne zaplątane w
nieskończoną Sieć. próbuję pojąć, czy możliwym jest nazwanie domem
czegoś, co nie istnieje w żadnym z namacalnych wymiarów.
z innej strony, jeszcze bardziej wirtualnym jest to, co do
mnie dociera.
szeregi intryg, absurdów, zaściankowych szmerów potężniejszych
od krzyku.
próbuję nauczyć się walczyć ze złem, które mnie nie dotyka,
ale ciągle istnieje.
zanim stoczysz bitwę, poznaj wroga.
patykiem na piasku spisuję manifest.
uprzejmie proszę przestać rozsiewać zło wokół
siebie.
uprzejmie proszę zrozumieć, że drugi człowiek nigdy nie stanie
się przyczyną naszej klęski bądź nieszczęścia, jeśli jesteśmy tacy,
jakimi się wszem i wobec pokazujemy.
uprzejmie proszę nie wierzyć w to, co mówią wszyscy o twoim
przyjecielu bez uprzedniej konsultacji z nim w celu wyjaśnienia
sprawy.
uprzejmie proszę nie włazić nikomu w życie z butami bez
uprzedzenia pukaniem do drzwi.
uprzejmie proszę nie udawać, że zamknięte drzwi to tak
naprawdę otwarte okno.
uprzejmie proszę nie tłumaczyć głupoty, która i tak swą naturą
broni się sama.
uprzejmie proszę zrozumieć, że tylko krowa nie zmienia
poglądów i każdy może się kiedyś zmienić/dojrzeć/zrozumieć.
uprzejmie proszę przyjąć do wiadomości, że ktoś już przed nami
zdobył ten szczyt i zbędne hałasowanie tylko przeszkadza.
uprzejmie proszę spisać na kartce wszystko, co najważniejsze w
życiu, połknąć i właściwie przetrawić.
Mam dość dorosłych dzieciaków. Mam dość krzyku z byle powodu.
Mam dość podyplomowych przedszkoli. Mam dość płakania nad sobą i
donosicielstwa.
Skarżypyty bez kopyta. Dość szukania czterolistnej koniczynki,
spluwania przez lewe ramię, zabawy w berka, chowanego i
ciuciubabkę.
Dość intryg, które znam ze słyszenia, które tylko dlatego mają
moc.
A przede wszystkim mam dość słów, które nie wnoszą nic poza
zamętem, kłamstwem i bólem.
I dość przerzucania winy ciągle na drugą stronę płota.
Pytam, czym jest prawdziwe życie.
Prawdziwe teraz.
Prawdziwe działać.
Prawdziwy sens.
widzę, słyszę, czuję.
serce. Można więc rzec że nasz dom jest w naszym sercu, a także w
sercach tych których kochasz. Nie ważne gdzie, ważne z kim. Jeżeli
będziesz w stanie pokochać każdego człowieka po prostu za to że
jest - twoim domem będzie cały świat.
"Tam dom twój gdzie serce twoje"
obrazuje sytuację. Z resztą, nie jedną a różne. I każdy może się w
pełni identyfikować jako odbiorca tego tekstu.
I ten tekst trochę uraża.
Dlatego, że odbiorca wie iż jest prawdą, ale nie chce tego
przyznać.
To będzie najtrudniejsze.
Bo nikt nie lubi czuć się strofowany, niczym niegrzeczne dziecko,
które zrobiło się trochę zbyt rozpuszczone. Nikt nie lubi
przyznawać się do błędów.
No, ale. Bycie dzieckiem kiedyś się kończy.
Cholera...
Dzięki :)
tekstów od początku niemania,.
innym...
Gratuluję ci Włóczko!
prawdziwą mądrością jest, jeśli widząc wroga potrafisz uniknąć
spotkania z nim, a dopiero gdy jest to niemożliwe - podejmujesz
walkę.
I masz rację - żadna strona, żaden blog - to nie jest tak naprawdę
ŚWIAT - najwyżej jego odbicie w lustrze. Nawet, jeśli jest to blog
na tyle wyjątkowy...
A propos wyjątkowości - poddając się ostatniej blogowej modzie,
pozwoliłem sobie Was w pewien sposób wyróżnić. Szczegóły - u
mnie:
<a href=
"http://verter.blog.onet.pl/">http://verter.blog.onet.pl/</a>