Napiszę tak ot,
W sumie zawsze się pisze tak ot ale dziś jest to wybitnie. I na
temat.
Bo przemyślenia umykają ciągle i ciągle gdzieś tam do już wcześniej
samoistnie potworzonych szufladek gdzieś w mej świadomości
zamotanej (rozplątywanie trwa i trwa i trwa...). Niektóre myślostki
tak pijane i tak zakręcone, że do owych pudełeczek nie trafiają
normalną dróżką, albo w ogóle nie trafiają.
Przemyślenia-> wnioski, wnioski->często śmiech, zwykle łzy,
gdzieś tam we mnie poukrywane ale aktywne, pulsujące, co robić, co
zrobić, jak przerobić...
Taki czas, taka godzina, taka chwila przyszła właśnie, baaa
przymaszerowała a konkretniej ostentacyjnie maszeruje sobie
(defilując tam i z powrotem)
Jakieś wizje, również maszerujące (ale przynajmniej raz, za to
konkretnie)
zmuszające wręcz do ich (nad?) interpretacji. Ciężkie to
wszystko...
Taką jedną się chciałabym podzielić-
Światło, ostre, co dziwne pachnące czymś niebieskim, dwie
postacie ludzko-nieludzkie tańczące sobie w powietrznej przestrzeni
która wieje i dmucha i porusza, porusza do głębi dna (być może
podwójnego- taki przebłysk myślowy). Tańczące swobodnie, płynnie-
jednym słowem mające wcześniej wspomniane dmuchy głęboko w swym
poważaniu (jeśli takowe posiadają). Jakaś muzyczka wibrująca i
pełna świadomość, że lecąca nuta z głośnika tuż obok mnie
bynajmniej taka nie jest...
Generalnie pozytywna wizja ale ciągły niepokój drążący sam jej
środek blokuje właśnie takie (bardzo bardzo chciane) stwierdzenie.
Więc trzeba to przemyśleć i tak dalej dalej dalej...
Cóż, ale trzeba iść dalej i choć to trudne, dziwne, czasem
bezradne, bezsensowne, beznadziejne to jednak potrzeba taka jest i
pragnienie i rozwój i dobrze.
Kończąc ten mój post jakiś taki ot, pozdrawiam z Grabówki ciepłej
choć zimowo otoczonej:)
światło... oczyszczenie może. Wczorajsza noc wybitnie dziwna. Czuć
dziwaczność nawet przez zwykłe gg po całej Polsce było właściwie.
śnieg i buro, na maxa to już męczy, ale jak wiosna wybuchnie to ho
ho, Tu i Terazy wszędzie będą się miały za dobrze, a przyszłość i
przeszłość pójdzie sobie tam gdzie ich miejsce (czyli w było i
będzie). Ogłupienia wiosennego trza. Najgorszy to ten finisz jest
pozimowy.
I te myśli, mielą, kotłują, wynikają same z siebie, przenikają
mózgołączami do innych, feedbacki czasem nie do odczytania, dobrze,
grunt by się trzymać razem.
Dobry grabówkowy duszku! Tęsknię za wami tam, hen. Kilka dni i
jestem.
napotkanie napotkane aby Ci coś Twym wnętrzem powiedzieć
odpowiedzieć
jakiś nr telefonu ... mój mail to <a href=
"MAILTO:bialachmura@o2.pl">bialachmura@o2.pl</a> napisz coś
do mnie . nie wymieniłyśmy się na zlocie numerami :/ buziaczki
:*