I tak jakoś czas, przeminął, nic
szczególnego się u mnie nie dzieje...
Człowiek się odizolował, i usabilizował przez zasiedzenie.
Zero zlotów, zero spotkań, tylko praca studia i czas w domu przed
komputerem.
Cholera człowieka bierze na myśl, że gdzie ta wolna dusza w
człowieku,
hmm - nieprawda. ?
Olać to, czas sobie człowiek sam ograniczył i sam się na to w jakiś
sposób skazał.
Ale na pytanie czy jest dobrze i czy jest się szczęśliwym
odpowiadam TAK!
Podstawowe potrzeby zaspokajam, zimą było ciepło miałem co jeść i
mogłem pozwolić sobie praktycznie na podstawowe zachcianki.
Gnębiące oczy Babilonu przy stabilizacji wolnego człowieka zaczyna
mieć się w dupie.
Nie krępuje mnie kolejna foliowa torebka, przy której co niektórzy
czują się sterylnie, a leżąc na ulicy stwarza jej urozmaicenie czy
też sztukę.
Jakoś też nie przejmuje sie poleceniami szefostwa czy kierownictwa,
robie swoje i to po swojemu tak bym tylko i wyłącznie ja miał coś z
tego. I nie obchodzi mnie to że moge wyjśĆ na tym gorzej. BUNT i
tyle.
Swoją wolność ostatnio bardziej dostrzegam patrząc na wszystko
surrealistycznie. Z jednej strony ograniczony a z drugiej wolny na
maksa...
Pozdrowienia dla zasiedziałych hipisów, cyberhipisów, neohipisów,
hipisów z przymusu i wszystkich innych, w tym tych to trzymaja sie
własnego ego.
Zresztą pisaĆ można, spotkamy sie to pogadamy jak jest naprawde
...
Do zobaczenia gdzieś tam :)
cieplutko, uściskaj Cysię :*
szczęśliwy. Najbardziej mnie cieszy ostatnie zdanie :)
może jestem ograniczony, ale jak można być hipisem z przymusu
?
Może faktycznie jedynym ograniczeniem naszego rozumowania, jest to,
że kierujemy się jakimiś zasadami, które traktujemy jako prawdę.
Najlepiej nic nie zakładać. Nawet tego że ziemia jest okrągła. Z
innego punktu widzenia wcale nie musi być.