Wczoraj dość spontaniczny wyjazd do
Krotoszyna na Folkfest za namową Wojtka z Łasku. A tam
niespodzianka :) Olbrzymia burza,... ale to nas nie przestraszyło.
Kolejna niespodzianka masa znajomych twarzy :) spotykam lokatorów
Dziadowic - Ele, Jankee, Dominike z Filipem, dalej pojawia się
Jaśko, znajomi z Nassary, i wiele innych znajomych osób.
Lało stasznie, omało co nie odwołano koncertu, ludzie pochowali się
w cyrkowym namiocie, który tam stał, a tam dźwięki bębnów, szum, i
nagle na tą pogode rozgrywa się rumuńska orkiestra dęta :)
Później na szczęście aura ustabilizowała się i koncert przeniósł
się na przygotowaną scenę.
Padła nagle decyzja - po koncercie jedziemy do mnie na
ognisko.
I tak w pięć osób pojechaliśmy do Dębnicy, gdzie siedzieliśmy do
rana :) Naprawdę miło spędzony czas... Lubię taką
spontaniczność.
No i nie udało mi się niestety dotrzeć na pielgrzymkę, zamiast
pojechać do Częstochowy jutro z rana obieram kierunek Gdańsk. A co
dalej... niewiadomo.
Częstochowy. A dalej - oby jak najlepiej! ;) Karolina.
ale dzieje sie co ma sie dziac
akurat pokrywał się z pielgrzymką, ale no nic- udało się osiągnać
kompromis i trafiłem na popielgrzymkowy zlot w Olsztynie. No i co?
No i jak zwykle było świetnie. Wreszcie miałem z kim pograć,
odnowiłem stare znajomości i rozpocząłem nowe- świetnie rokujące
(jak często bywa wśród 'swoich').
Kuba, szkoda, że Cię nie było w Olsztynie - liczyłem ze może uda Ci
się wyrwać na dwa dni z pracy.
O, i jeszcze dziękuję Ci za wspólny wyjazd do Krotoszyna. Ten
festiwal jest wspaniały- może za rok pojedziemy w większym,
kolorowym towarzystwie.
Szalom Bracia i Siostry!
Ps- Namawiam na wrześniowe Rainbow ;)