Troszke czasu minęło od mojego
ostatniego posta. A wiele się działo, tak że internet odstawiony na
bok został.
Po powrocie z Głuchołaz był reggefest o którym wspominałem, wiele
przygotowań, pracy, jak i czas spotkań którzy przyjechali mnie
odwiedzić do jakże pięknej Dębnicy. Festival rewelacja, trzy dni
bez snu, dość męczącej, ale przyjemnej pracy polegającej na
filmowaniu koncertów i całej otoczki.
Kolejny tydzień odpoczynku w Dębnicy.
Dzwoni do mnie telefon - dzwonią z lokalnej telewizji, umawiają się
ze mną na spotkanie, i tego dnia już zaczynam pracę na warunkach
które ustaliliśmy. Coś nowego, coś co lubię i coś co sprawia mi
przyjemność. Zawsze marzyłem o takiej pracy i najwyraźniej te
marzenia zaczęły się spełniać. Jeden minus tylko - normowany czas
pracy. Ale moje ambicje i zawzięcie przełamują to jakoś bez
problemów. Pierwsze reportaże, pierwsze nagrania, już po
dwóch dniach moje poczynania pojawiły się na antenie, poczułem się
wyróżniony, bo rzucony na głęboką wodę poradziłem sobie i zostałem
przyjęty na łamach tej TV.
Dalej Jarocin, kolejny dobry festival, i tu pojawiam się znów z
kamerą tworząc materiały dla nowego pracodawcy. Ciekawa atmosfera,
fajni ludzi i darmowe piwko dla medialnych :)
Tutaj spotykam Artura - filmowca koncertowego z Wrocławia, którego
poznałem wcześniej na festivalu w Ostrowie. Razem z nim dogaduję
się i podejmuję się pomocy w jego działalności kręcąc razem z nim
materiały filmowe z koncertów ( głównie reggae ). Ciekawa
perspektywa, bo taka praca w mediach chyba najbardziej mi
odpowiada, a szykuje się teraz Ostróda, Bielawa i wiele
innych.
Kolejny tydzień ciężka praca dla TV, kręcenie newsów i reportaży.
Dawałem z siebie naprawde wiele, dziennie tworząc około 3 newsów.
Tydzień kończę pracą na dniach Odalanowa na wozie transmisyjnym,
nagrywając koncerty Stachurskiego i Łez.
Kolejny dzień pakowania i wyjazdu na woodstock, gdzie również
pracowałem. Tym razem dla Owsiak TV. Dziś właśnie wróciłem z tego
festivalu. A działo się tam naprawde wiele. Można powiedzieć że
lekko tam ustawiony byłem - wmiare wolna ręka uzupełniona pracą, a
po wykonaniu zadanych czynności luzy. I tak u boku Owsiaka
spędziłem tydzień, począwszy od rozkładania sprzętu, poprzez
realizację zdjęć jak i wywiadów z gośćmi woodstocku, po świetną
zabawę w gronie woodstockowiczów...
Masa hipów, spotykam Morrisonke, Karoline z siostrą, Dźwiedzia,
Jaśka, Doorsiaka, Justyne i jeszcze paru. Dużo ludzi wziętych z
księżyca, którzy jakby specjalnie na wood przebrali się w kolorowe
ciuszki. Ale atmosfera, świeta, czuć pokój, pojednanie, agresji
mało prawie wogóle. Ciekawe warsztaty na ramach tamtejszego ASP,
Świetne koncerty... Naprawde woodstock zrobił na mnie wielkie
wrażenie.
Dostaję darmowy skok na bungee, ciekawe przeżycie, z wysoką
adrenaliną, a co najlepsze, przypadkowo udało mi się skoczyć,
podczas koncertu Comy, utworu "Spadam" co sobie uświadomiłem
dopiero podczas skoku słysząc wchodzące w uszy "Spadam... Poprostu
spadam..." :)
Co chwila coś się działo, ale się skończyło...
Wiele nowych znajomości, w tym Sebastian - Hey z Francji który
osiedlił się w polsce, bardzo miła osoba jeżdżąca czerwonym busem w
kwiatki :), niedługo go pewnie odwiedzę, prawdopodobie w drodze na
pielgrzymkę na której końcówkę zamierzam przybyć.
Tuż po zakończniu woodstocku dostaję propozycję dorywczej pracy w
OwsiakTV, od samego Jurka, napewno skorzystam.
Choć ostatnio ta cała praca mi wiele czasu zajmuję, ale jakoś
rozwijam, nie stoję w miejscu, robię to co lubię i widać tego
efekty. Ale troszke brakuje mi ucieczki od tego babilonu który mnie
pożera powoli. Nagle wszelkie podróże, plany i spontaniczne wyjazdy
poczły na bok... ale duszy i serca mi to nie odbierze, nigdy nie
wiadomo co mnie spotka w dalszej drodze, może moja praca się nią
stanie, albo droga stanie się moją pracą... niewiadomo czas którego
niema mi to pokaże. Póki co brnę w to dalej, kolejne wyzwania sobie
rzucam, działam, toczę się.
Poprostu dzieje się...
Do zobaczenia na pielgrzymce.
miło się czyta jeśli ktoś w tym co czyni odnajduje serce.
poznać. Jak to mogę zrobić? Odpisz na księdze gości.
Pozdrawiam : )
jakub.morisson(małpa)gmail.com
notka ! pozdro ;*
długim czasie. szkoda, że jednak nie dotarłeś do Częstochowy.
pozdrowienia.