PODPISUJ WNIOSEK O REFERENDUM W SPRAWIE A.C.T.A. WWW.REFERENDUMACTA.PL
Łódź, 26/27.05.2007 (so/nd), 1:04
[[ myślicie, że się was
boję?
jesteście tylko zwykłą talią kart,
niczym więcej. ]]
nikogo. same obce twarze wokoło. można wtedy wszystko, w zasadzie
wszystko. bo. bo przecież oni nie istnieją.
można być, kim się zechce. patrzą. a przecież nikt nie widzi. i nigdy nie zrozumie. nie istniejemy w ich umysłach. a oni nie istnieją w ogóle.
element otoczenia. jak krzesła na których siedzą. oto krzesło wstaje i idzie zrobić herbatę. niegroźne, bo martwe. niezdolne do świadomego działania. można je przesunąć. i można mijać. a można się potknąć. jak o korzeń.
nie dotknie cię, bo nie wie o twoim istnieniu. jeśli spojrzy ci w oczy, będzie bardzo zdziwione. można się zagubić, w głębokim lesie. krzyczeć, a najwyżej liście zadrżą... złapać za rękaw. zerwać gałązkę. położyć się i słuchać szmeru...
---
kiedyś, popołudniem wiele lat temu, na chodniku głównej ulicy wielkiego miasta. pośród ponad miliona ludzi, którzy tego dnia mieli nią przejść, widziałem kochającą się parę. ci ludzie, zagubieni, zatopieni w sobie. spokojni.
jak chyba nikt tego dnia wiedzieli, jak bardzo są sami. jak w pokoju na strychu. ciepłym, przytulnym. i nawet łóżko nie skrzypi...
---
zostałem jeszcze długo w noc włócząc się po ulicach. patrząc. kim jest każdy z miliona ludzi, kiedy zostaje zupełnie sam.
Niestety, niektóre mają nieciekawą jakość... Ale to z winy bloga. Powalczę dalej, ale póki co...
is the queen?
/human traffic/
a od siebie to fajnie że piszesz znów...
na człowieka, który siedzi naprzeciwko mnie w tramwaju i myśleć, o
czym to on może myśleć... i uświadomić sobie, że on może myśleć...
Z reguły karcę świat dookoła, że nie myśli, nie rozumie mnie, nie
chce mnie zrozumieć, że jest obojętny, jest masą i tylko tak płynie
donikąd, ślepo... ale czasem popatrzę na takiego człowieczka... i
nagle ogarnia mnie takie jakieś olśnienie i trochę wstyd, bo
przecież on też ma tyle swoich mysli, poczuć, przeczuć, problemów i
zawirowań! zastanawiam się, o czym myśli kiedy tak patrzy przez
okno tramwaju, na co zwraca uwagę, może na to samo, co ja? może też
opdziwia drzewa Ogrodu Saskiego, które każdego dnia wyglądają
zupełnie inaczej... i czy przypadkiem ten dziwny, nieznajomy
człowieczek nie myśli sobie właśnie, że nikt go nie rozumie, że nie
chce zrozumieć, że JA nie rozumiem, że JA nie chcę zrozumieć, że
świat wokół niego jest masą i tylko tak ślepo płnie donikad... i że
JA jestem w tej masie... ile to można nabrać pokory do świata, do
swoich myśli, do życia... wystarczy tak popatrzeć na nieznajomego
człowieczka i pomyleć, że może on też myśli kiedy tak patrzy?
niemaniu,ale...
i weszlam tako.
i przeczytalam.
i napisze.
bo i tak nikt nie...]]
:(