niemanie...

...Twoja do Jedynego Droga i Muzyka do transowego życia pomyka

AldaronSolre(d)agującyMirandolaMareckiAniołekSotarmooijdElisAśKamilwiktorWłóczkaDźwiedziuJagoda
PatrykZapałkaMorisKajaGosiannabryzkaA.KarolinaBogusiaGregMuminkaPiccolobiała chmuraKawojtekitek

Tomek Czarodziej :)

Minął tydzień.Może troszkę więcej.Jakaś niewielka cząstka mnie wróciła do domu.Cała reszta wciąż dryfuje w poznańskim parku Cytadela.To tam przeżyłam jedno z najwspanialszych uniesień mojego życia.To tam doznałam namacalnie PRZESTRZENI,tej muzycznej ,kiedy każdy dźwięk dotyka ciała..wstrząsa,rozluźnia,szarpie i koi.Czarodziej Thom i jego świta porwali nas w jakąś niezbadaną galaktykę,a po dwóch godzinach podróży -zostawili całkowicie spełnionych.Koncert Radiohead (bo o nim cały czas pisze ;) ) okazał się wydarzeniem ,na które brak skali.Nie spodziewałam się,że będzie AŻ TAK.Przez cały czas łapałam się na tym ,że mam zaknięte oczy,a przecież tyle osób z trzeciej strefy,gdzieś hen hen z tyłu dałoby wiele by być tu gdzie ja -przy samej scenie.Musiałam się uszczypnąć i otwierać oczy ,by chłonąć ten spektakl świateł ,dźwięku,charyzmy i magii...Mimo,że chłopcy kazali na siebie długo czekać -nie zawiedli.Nie umiem pisać recenzji,każdy z 25 zagranych utworów można by rozłożyć na czynniki pierwsze i opisać co dla mnie znaczy,z czym/kim mi się kojarzy,jakie obrazy wydobywa z mojej podświadomości.Czuję się zaczarowana :) I ten stan trwa nadal mimo,że po koncercie zostało już tylko wspomnienie i kilka filmów na youtube.Pozdrawiam Patryka i Karoline ,których udało mi się spotkać,a także Adelę,której niestety spotkać się nie udało :(

 

"we are accidents
waiting waiting to happen"

 

Swoją drogą dawno tu nie pisałam.Mój ostatni wpis -22 kwietnia.. Ostatnio mam tak,że coraz ciężej mi wyrazić cokolwiek poprzez słowo pisane.Czasem nawet chciałabym też przestać mówić :>

 

"But now
I don't know why
I feel so tongue-tied"

 

Jednak dopóki moje telepatyczne skille nie osiągną zadowalającego poziomu ,należy podjąć wysiłek opowieści o swoich światach..

O ukraińskim Rainbow można by mówić dużo ,a jednak wystarczy mi wymiana spojrzeń z tymi,z którymi dane mi było to wszystko przeżywać ... I już nie trzeba słów :)

 

Ściskam promiennie łapiąc ostatnie promienie europejskiego Słońca :) Za kilka dni Ocean Indyjski ,słonie,Ząb Buddy i .. herbata :)

 

 

ktoś już coś powiedział, a Ty?

"dawna stolica Polakow"

Krakow...
Ten zlot byl dla mnie magiczna podroza sentymentalna,wehikulem czasu i usmiechem ulgi pomieszanej z blogoscia.Dziekuje wszystkim za obecnosc ...
Fotki juz/dopiero sa :

http://nomadic-souls.lua.pl/ZlotwKrakowie2009/index.html



napisz... to co czujesz, to co wiesz...

fotki :>

Na mnie tez juz czas :)

KLIK - zdjęcia ze zlotu w Łodzi



p.s.Zauwazylam,ze od jakiegos czasu niemanie ,a moze dokladniej onet.pl blog bardzo mnie nie lubi.Juz kilka prób umieszczenia posta zakonczylo sie fiaskiem.Coz-zlosliwosc :>
Mam nadzieje,ze teraz sie uda.Przy okazji dziekuje Wam przepięknie za zlot.
Było wspaniale :) Przytulam ciepło i zapraszam do galerii rozpiętej pomiędzy bielą i czernią + wszelkie odcienie szarości ... :)
Freak out!

11 komentarzy... Dużo Nas... będzie więcej?

Minęło 7 lat ...


cz.1
http://www.youtube.com/watch?v=cmmTtb7X9j8&feature=rec-fresh

cz.2
http://www.youtube.com/watch?v=--ZWni_TLrU



no i ten szczegolnie polecam :

http://video.google.com/videoplay?docid=-5870901554543719947


 


ktoś już coś powiedział, a Ty?

Pytanko tęczowe

Wybiera sie ktos na Rainbow do Hiszpanii? 3 czerwca-3 lipca (mniej wiecej oczywiscie ;) ). Zostawcie jakiś znak : shanti.essence@gmail.com

Sciskam !


   



napisz... to co czujesz, to co wiesz...

"Poszla.Czekamy az wroci?"

Post pisany z tygodniowym opoznieniem spowodowanym notorycznym brakiem internetu i przepracowaniem.Chcialam opisac co przydarzylo mi sie w zeszly poniedzialek.Mianowicie obudzilam sie z dziwnym uciskiem w sercu.Nie wiedzialam czy to tylko slabszy biometrycznie dzien czy moze nocna nieprzyjemna astralna podroz,zepchnieta w mroki podswiadomosci.Zwloklam sie z lozka i zaczelam grzebac w plytach,by znalezc dzwieki kojace dusze.I byl tam Kleyff..Lezalam na podlodze,patrzylam w orientalny patchwork wiszacy na scianie i poplakalam sie na "Nocnoautobusowej" (Sol,wiem,ze Cie to nie zaskoczylo ;) ).Myslalam o Was,widzialam twarze,palace sie swieczki,slyszalam muzyke.Wyobrazilam sobie,ze Jacek jest z Wami.Ze czlowiek o takiej wrazliwosci po prostu powinien byc gdzies z Wami...Potem wyszlam z domu z zamiarem skorzystania z internetu.Wstapilam na chwile do swojej pracy gdzie spotkalam pewna kobiete stojaca przy barze.Nagle kolega powiedzal do niej : Prosze ja zabrac do biblioteki na darmowy internet :) .Kobietka nabazgrolila cos na kartce.Przeczytalam: "Peace".... Popatrzylam na nia ze zdziwieniem ,a ona powiedziala : "Tak,to moje imie"... :) Tym oto tropem doszlam do momentu kiedy przeczytalam posta Aldarona o zlocie w Lodzi.Zadrzalo mi serce.Widzialam to rano w swojej wizji,a nie wiedzialam nic o tym,ze Jacek Kleyff sie na nim pojawil...I radosc ogromna...Energia odrodzona.Niemaniowa... Dzis lezalysmy z Aga na lozku i sluchalysmy trojkowej audycji ...Tesknosc ... Chce juz wrocic do Polski i byc blisko.... Wasz melancholijny emigrant - Aniolek :)
3 istoty juz coś napisały...

fotos apdejt :)

Free Hugs na Trafalgar Square zorganizowalismy razem z ekipa Couch Surfing.Jesli napisze,ze bylo cudownie,to i tak nie oddam w polowie tego co przezylam wychwytujac i tulac na ulicy Londynczykow :)

no to kilk : http://www.youtube.com/watch?v=F992lgeSPKY
jak sie kto przypatrzy to mnie znajdzie ;)

a tu zdjatka : http://freaky-angel.ownlog.com/

  

:)
ktoś już coś powiedział, a Ty?

dzien w Londynie

Nad Tamiza wstaje nowy dzien.Lubie ten moment kiedy wychodze rano z domu i czuje w plucach deszczowe powietrze.Mysle wtedy,ze jest czyste i swieze.Staram sie nie wnikac w spalinowa strukture i ilosc miastowego,brudnego dymu.Ciesze sie ta chwila i usmiecham do siebie.Zaraz przeciez wkrocze na podziemny peron gdzie ani swiezego powietrza ani powodu do smiechu nie ma.Wciskam sie w sardynkowa puszke i nawet poreczy sie nie musze trzymac ,bo zlepek cial zamortyzuje ewentualny upadek.Clapham Common.Delikatnie przepycham sie ,przepraszam i wychodze z wagonu.Nie moze mi sie zmiescic w glowie ile istot ludzkich dziennie taki podziemny pociag polyka i wypluwa na kazdej stacji.Potem jeszcze chwilka braku intymnosci na ruchomych schodach i juz-wszyscy rozlaza sie do swoich spraw,biur,fabryk,supermarketow i cofee-shopow.Jak stado zdezorientowanych mrowek,ktore stwierdzily,ze nie beda ze soba wspolpracowac i kazda bedzie nosic swoj wlasny okruszek.Wrzucam funta Paulowi do kapelusza,a on specjalnie dla mnie gra "Street Spirit" Radiohead.Zatrzymal sie w czasie i nigdzie nie biegnie.Ja tez nie biegne .Ide spokojnym krokiem i w tlumie mijajacych mnie osob staram sie wychwycic jedna pare usmiechnietych,radosnych oczu.Czasem mi sie udaje,a jest to jak balsam dla duszy.Budzi wiare,ze sa jeszcze ludzie,ktorzy widza wiecej niz czubek wlasnego nosa.Wchodze do "Fantasia Cafe",tam juz wita mnie Abdul,Rashid i Altin,moja marokansko-algiersko-albanska ekipa.No i dziewczyny.Wszystkie z "istern jurop" jak mawiaja.W praktyce Polki i Slowaczka.Wypijam kawe ,zaklada fartuch i zaczyna sie codzienny balet pomiedzy stolikami.Ciagle sie myle i niezly ubaw maja ze mnie,wszelakie pomylki kryje rumiencem na policzkach.Nie stresuje sie ,wrecz przeciwnie.Czuje sie tak wyluzowana i spokojna ,ze po 9 godzinach wychodze bez wiekszego uszczerbku na ciele i psychice.Pogodnosc taka.Pewnie od ducha sie bierze,a odbicie ma w rzeczywistosci.Potem znowu metro.Miejsce zaskakujaco...znow stojace.Wszyscy z mp3 na uszach,zaczytani w darmowych gazetach rozdawanych przy stacji.O tym,ze Amy Winehouse przefarbowala wlosy na blond,Kate Moss znowu zalala sie w trupa na ostatniej imprezie dla VIPow,a Britney Spears ubrali w kaftan bezpieczenstwa i odebrali dzieci.Mam nadal ambitny plan uczyc sie w tym czasie hiszpanskiego z podrecznika,ktory przywiozlam z Polski,ale jakos tak stanelo na "Hola! Como estas? ".Chyba w metrze nie mam weny.Tak naprawde chyba niczego nie mam,bo czuje sie pusta i wypluta do momentu,az wysiade.Potem do domku,jakis film na dobranoc.Jutro znow obudzi mnie ta paskudna melodyjka w komorce i rozpoczne nad Tamiza nowy dzien.
6 komentarzy... Dużo Nas... będzie więcej?

:-)

Ja tez sie zdrowo nayerbałam w Grabówce :)
Dziękuje Wam za wspaniały czas,za rozmowy,taniec palcami u stóp,masaż i psychodeliczne filmiki typu goa trance w sutannie ;) Było bardzo miło...
Pozdrawiam oczywiscie rowniez tych wszystkich bawiacych sie u Cygana :)
Tym samym żegnam sie ,bo droga wzywa.Przynajmniej na 5 miesiecy zatrzyma sie ona w Londynie,a pozniej juz mam nadzieje słoneczna Hiszpania i miedzynarodowe Rainbow.

Czesto mawiam : "Cale zycie z wariatami" ,ale uświadomiłam sobie,ze to jedyny "wyrok" ,za który pragnę kary dożywocia ! ;)

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku moi Drodzy !!! :)
A ja lece za Piotrusiem Panem do tego spowitego mgła i deszczem miasta :)
Fruuuuuu!!!!!

 



6 komentarzy... Dużo Nas... będzie więcej?

...

Zwykło sie mawiac :"Wszedzie dobrze gdzie nas nie ma".A powinno byc : "Wszedzie dobrze gdzie JESTEŚMY" !!!
Przypomniala mi sie wlasnie rozmowa z Marcelem pewnego pazdziernikowego dnia, kiedy ja i druga nie mniej znużona drogą istotka - Sol,odpoczywalysmy w jego krakowskim mieszkanku po sycylijskiej podrozy.Powiedział mi wtedy :" No widzisz,ty potrzebujesz jezdzic by pobudzic energie,czuc sie dobrze,jest Ci to potrzebne,a ja jestem tutaj,w jednym miejscu,ale mnostwo robie,chodze na ciekawe wyklady,na joge,spelniam sie,nie czuje bezruchu".
Do rozwiniecia rozmyslan na ten temat sklonila mnie najnowsza ksiazka Olgi Tokarczuk "Bieguni" (sekta prawosławnych starowierców odznaczajacy sie skrajną negacja swiata).Co ciekawe wierzyli oni ,ze jedyna przestrzenia w zyciu człowieka,na ktora Szatan nie ma wpływu jest RUCH ...Przemieszczali sie wiec z miejsca na miejsce uciekajac przed złem.
Ruch nie musi oznaczac przemierzonych kilometrów,zmieniajacych sie krajobrazow za szybą samochodu/pociagu/autobusu.Moze byc ruch jako kreatywnosc,moc twórcza,działanie.Wyzwalanie energii podczas wykonywania pracy,ktora sie lubi,zajmowanie sie sprawami,ktore "zajmuja" uwage,angażują serce i budzą zapał,satysfakcje,spełnienie.Jak ważne jest by odnalezc TO uczucie w sobie,by zjednac sie ze swoja intuicja i podażac za nią...Mysle,ze wszystkie odpowiedzi mamy w SOBIE,jesli robimy cos co jest w harmonii z nasza istota-czujemy to...
Dla mnie wciaz Podróż jest ta Droga,ta pozytywna zmiana,ktora wypelnia mnie energia po brzegi.Teraz jestem jednak w domu juz drugi miesiac i czuje sie wspaniale...Wkręcam sie jeszcze mocniej w fotografie,mam mnostwo pomyslow,slucham siebie bardzo uwaznie i buduje swoj witraz zycia z malych kolorowych szkiełek....

"A niedowiarkom ręcze,ze można czasem otrzeć się o Tęcze" :-)

Życze owocnych poszukiwań wlasnej Tęczy Życia :-)

 


6 komentarzy... Dużo Nas... będzie więcej?
 
statystyka