Na tablicy ogłoszeń trochę zmian.
I chodzi, i myśli, i jest nad wyraz dojrzały jak na dwulatka.
Najlepszego Niemania wszelkie!
Tak mi dziwnie, gdy czasem dzieli nas pokolenie, a i tak to ja byłam tu pierwsza.
:)
Świat się kręci. Myśli przenikają. W głowie chaos nieprzerwany. Byle spokojnie. Byle być.
Bądźcie, Niemania, byle wszędzie i zawsze i nie słowami budując życie, a sobą.
Nic mądrego na urodziny do głowy nie wpada.
Hej!
Lublin, 19/20.08.07
Światło sączy się przez ściany.
Wychodzę na balkon, popatrzeć w noc.
Zimno jest. Świerszcze cykają niemożliwie.
Jesień idzie.
o tak, jesień.
Bo noce zimne i słońce nie takie.
Stoję chwilę, zawracam, jeszcze tli się muzyka. Zaraz popłynę daleko.
I jest spokojnie, bo życie samo wpada pod nogi i wszystko układa się tak, jak jest zapisane.
Dziesięć minut po północy.
Patrzę na drewaniane kolczyki, takie ładne, ciepłe i moje.
Z nowego mieszkania nic nie wyjdzie.
Pisze się wspaniale
Twoja na zawsze
Ja
Był sobie świat.
To nic, że był, on jest i będzie.
Ludzie są, byli.
Hm... Jak na rozpoczęcie, okropne, nie wiem, co chcę, co mam zamiar, wiem, że stukam o klawiaturę, i właśnie teraz mam to robić.
Pan z telewizji ma drażniący głos. O neofaszystach.
Cudowni.
Zresztą, czy mogę, wszak nie znam, nie należę. Już. Czuciem.
Każdy ma drogę, tak. Każdy ma wybór, tak. Każdy jest, tak.
A mnie naiwność już przeraża. Już dość nieprzemyślanych słów, dość słów dla słów, dość czegoś, czego nie nazywam.
Są marzenia. Cel. Jest wiara we wszystko. Jest Samotność. Jest noc. Jest Głos. Jest Ja (ale mnie nie ma?). Jest życie. Jest pęd. Jest walka. I co? Mało prawdopodobne, że się starzeję, a jednak, refleksje, myśli. Że właśnie to mój świat i ja tu żyję, i będę. Że ucieczka nie ma sensu, że trzeba żyć sobą w sobie, że azyl jest. W środku. I będę walczyć. Choćby o siebie.
Najmilsi. Niemania wszelkie. Ja już za dużo mam, zakorzeniło się we mnie. Nie-rzeczy nawet.
Chcę pożegnać się z Wami. Mgliście. Końcowojesiennie. Prawie zimowo. Jesień przyniosła to, co miała. Najważniejszy, ostateczny spokój. Wiarę w drogę.
Wszystko będzie.
Więc żegnam już ostatecznie. Bywajcie w swoich jaźniach, na swoich światach. Tulę ciepło, może nawet pierwszy, a ostatni raz.
Herbata jest ciepła, nawet gdy oknem już przenika latarniany blask.
Jest miłość, a nie naiwność, jest Samotność (wiem, powtarzam)
Im bardziej mnie nie ma, tym bardziej się staję.
Niestety, niektóre mają nieciekawą jakość... Ale to z winy bloga. Powalczę dalej, ale póki co...