niemanie...

...Twoja do Jedynego Droga i Muzyka do transowego życia pomyka

AldaronSolre(d)agującyMirandolaMareckiAniołekSotarmooijdElisAśKamilwiktorWłóczkaDźwiedziuJagoda
PatrykZapałkaMorisKajaGosiannabryzkaA.KarolinaBogusiaGregMuminkaPiccolobiała chmuraKawojtekitek

I cholera wzięła

I tak jakoś czas, przeminął, nic szczególnego się u mnie nie dzieje...

Człowiek się odizolował, i usabilizował przez zasiedzenie.
Zero zlotów, zero spotkań, tylko praca studia i czas w domu przed komputerem.
Cholera człowieka bierze na myśl, że gdzie ta wolna dusza w człowieku,
hmm - nieprawda. ?

Olać to, czas sobie człowiek sam ograniczył i sam się na to w jakiś sposób skazał.
Ale na pytanie czy jest dobrze i czy jest się szczęśliwym odpowiadam TAK!

Podstawowe potrzeby zaspokajam, zimą było ciepło miałem co jeść i mogłem pozwolić sobie praktycznie na podstawowe zachcianki.

Gnębiące oczy Babilonu przy stabilizacji wolnego człowieka zaczyna mieć się w dupie.
Nie krępuje mnie kolejna foliowa torebka, przy której co niektórzy czują się sterylnie, a leżąc na ulicy stwarza jej urozmaicenie czy też sztukę.
Jakoś też nie przejmuje sie poleceniami szefostwa czy kierownictwa, robie swoje i to po swojemu tak bym tylko i wyłącznie ja miał coś z tego. I nie obchodzi mnie to że moge wyjśĆ na tym gorzej. BUNT i tyle.

Swoją wolność ostatnio bardziej dostrzegam patrząc na wszystko surrealistycznie. Z jednej strony ograniczony a z drugiej wolny na maksa...

Pozdrowienia dla zasiedziałych hipisów, cyberhipisów, neohipisów, hipisów z przymusu i wszystkich innych, w tym tych to trzymaja sie własnego ego.

Zresztą pisaĆ można, spotkamy sie to pogadamy jak jest naprawde ...

Do zobaczenia gdzieś tam :)
3 istoty juz coś napisały...

WOODSTOCK

Przyszedł dzień, po pracy człowiek weźmie się za porządek, umyje się prześpi, przyjdzie noc i ruszam na woodstock.
Sam jestem ciekaw jak będzie, napewno na celu mam zakup koszulki z napisem woodstock 2008 :D
Pierdoły totalne i stragany, i masa ludzi różnych i to w tym fajne. Człowiek obędzie się ludźmi, nasyci nimi, rozproszy, i zamknie w sobie. Rzecz dość przydatna by nie uciekać od tych ludzi, by się troszkę szerzej otworzyć, by być.
Zapewne masę znajomych się spotka, szkoda tylko że ważni ludzie nie odważyli się tam jechać...

A potem co?
Miną 4 dni, i znów pracoholizm wraz festivalizmem kamerwo weekendowym.

a z nowości przeszłych i dzisiejszych - studia fizyki rzucone, papiery na filmówke zaniesione... ubolewam nad zagrożeniem pożarowym które zakazuje mi krzesania ogniska w mym miejscu :(

Pozdrawiam wszystkich przy okazji, Pokój z Wami i bawcie sie dobrze i cieszcie dniem kolejnym :)

& dont creazy, be frisbee
ktoś już coś powiedział, a Ty?

Niebieskie z żółtą gwiazdką

Dawno nie pisałem... a przymierzałem się wiele razy...

A dzieje się u mnie bardzo wiele, dużo zmian było.

Rzuciłem studia, wkońcu.. Zacząłem szukać błądzić i się odnajdywać poniekąd. Plany jak zwykle się zmieniają, miała być praca w Warszawie, ale jednak przywiązanie do miejsca mnie zatrzymało, może i też rodzina się do tego przyczyniła. I człowiek został. Popadł w pęd własnej Pracy zarówno Twórczej jak i zarobkowej, przez 7 dni w tygodniu pracując dla telewizji lokalnej...

Co dalej zobaczymy, zapewne od nowego semestru nowy kierunek - Cel Szkoła Filmowa! A zanim tam wystartuje chce się umocnić w tym co robię. A co krok coraz to lepsze rzeczy mi się pod kamerę nawijają.

Codzienność krótka, praca i praca, odbijam się niczym dziecko za piłeczką kauczukową, a w tym wszystkim nadal czuję się dzieckiem. Szaleje w tym wszystkim, brne do przodu.

I na to Ona... o takich oczach jak ja...

Dobranoc
6 komentarzy... Dużo Nas... będzie więcej?

Tylko taki cytat...

"Bądź dobrym człowiekiem, a wszystko ci się jakoś w życiu ułoży"
ktoś już coś powiedział, a Ty?

takto, Płynie się

Miałem być w Częstochowie, ale cóż nie udało mi się dotrzeć... pogoda taka, że stopa nie chce sie łapać, a jutro wrocław, One Love - regowy festival. Kamerka w łapę i kolejne filmy koncertowe.
Taka trasa robocza się wyznaczyła znów, Jutro One Love, za tydzień Gentleman, zaraz po nim do wawy na Black Uhuru, dalej Food Not Bomb i jeszcze jakieś imprezki po drodze...
Lepsze to niż nagrywanie programów o cheerleaderkach czy tworzenie newsów dla lokalnych wiadomości... Choć realizacja programu o pieskach całkiem ciekawa była :)

A tak pozatym... zimmmmno sie robi, odczuwam to ostatnio znacznie, zwłaszcza jak mi coś odporność pada, znów zapalenie gardła mnie łapie, ehhh

Do tego studia, które raczej płyną mi obojętnie, niż me ambitne wizje prosto z głowy. Zero ambicji do nauki, chyba jednak kierunek nie jest mi wielce oddany...

Jakoś tak ostatnio wszystko mi spokojnie przemija, żadnych większych wybić, wszysto płynie, jakoś tak monotonnie, ciągle to samo, ni to źle ni to dobrze... może jakiejś miłości brakuje... ale budzi sie człowiek z nadzieją że dziś spotka miłość swego życia i odrazu lepiej :) taka afirmacja dobrze wpływa, no i nutka nadzieji poznania osoby z marzeń czy snu... może dziś, może jutro...

Takto... płynie sie...
3 istoty juz coś napisały...

Czas

Czas za czasem,
czasem czekam, czas ucieka.
Czasem dążę, czas pogania.
Z czasem, czas uspokaja.
Czasem nie ma czasu.
Tymczasem, Czym jest CZAS?
4 istoty juz coś napisały...

? 8h

I tak dzieje się - Praca 8h plus nadgodziny...
Dzieje się...

Drugi miesiąc za sobą, awans, nowe stanowisko... 1000'ce przycisków, superszybkie komputery, cyfrowe kamery, 24' calowe panele LCD, mega szybkie transfery, masa suwaków, których funkcji jeszcze nie pojąłem.
Odpowiedzialność cholerna. Analogi, Cyfry, różne formaty zapisów, nośników... Wciąga mnie to cholernie, olbrzymie możliwości. Człowiek realizuje się, spełnia, ?odchodzi, ?ucieka.

  

"Czy to jest nam do czegoś potrzebne? Widocznie, tak skoro są ludzie, którzy to robią. Czy musimy to kupować? Chyba tak skoro jest jeszcze więcej ludzi, którzy to robią. Czy służy to jakiemuś/czyjemuś rozwojowi? Czy powoduje, że, prozaicznie, ktoś czuje się przez to lepiej?Czy musimy pracować 8 godzin dziennie? Czy pracując te 8 godzin dziennie z dnia na dzień czujemy się bardziej wartościowi? Lepsi? Rozwój jakiś, hej, puk, puk..."/Aldaron post niżej

Może powiem to dość egoistycznie, ale jako jedyna niezależna osobowość w studio, która zdobyła sobie tym uznanie, robie wszystko dla siebie.
Tak, jest cholerna satysfakcja wiedząc że moje dzieło zobaczy masa ludzi, ale co mi po tym... zarobek i doświadczenie, brne ostro w własne marzenia...

minie 8h i znów,... wolność? sam nie wiem jak to nazwać. Ide przed siebie, szare miasto, noc, teraz chłodne noce, dachy, kominy deszcz. I tak siedząc na dachu 30m nad ziemią widząc szare miasto odpływam...

nagle 7 nad ranem, budzę się przemarznięty po nocy na tylnim siedzeniu w małym samochodzie. otwieram drzwi, wychodzę. las, świeżość, zarosiała zieleń. ale tak zdążę, na to co mnie tak pochłonęło, na 7:45 by móc odbębnić kolejne 8h.

Tak "zmarnowałem" ostatnie dwa miesiące "dni", uciekły podróże dalekie, uciekli ?zniknęli przyjaciele. Mimo wszelkich starań uciekłem od nich, z sprzeciwem własnego ego, uczuć, pragnień i miłości do nich. przed tym wszystkim planowałem uciec ku wolności, a co wyszło ?uciekłem do ?babilonu.

"Czy to jest nam do czegoś potrzebne?Widocznie, tak skoro są ludzie, którzy to robią. Czy musimy to kupować?Chyba tak skoro jest jeszcze więcej ludzi, którzy to robią. Czy służyto jakiemuś/czyjemuś rozwojowi? Czy powoduje, że, prozaicznie, ktośczuje się przez to lepiej?Czy musimy pracować 8 godzin dziennie? Czypracując te 8 godzin dziennie z dnia na dzień czujemy się bardziejwartościowi? Lepsi? Rozwój jakiś, hej, puk, puk..."/Aldaron post niżej

Czytając to zaczynam się wachać, bo nie potrafię odpowiedzieć na tak banalne pytania... Może faktycznie "?wróciłem" na tamtą stronę.
6 komentarzy... Dużo Nas... będzie więcej?

Miło tak się spotkać.

Wczoraj dość spontaniczny wyjazd do Krotoszyna na Folkfest za namową Wojtka z Łasku. A tam niespodzianka :) Olbrzymia burza,... ale to nas nie przestraszyło. Kolejna niespodzianka masa znajomych twarzy :) spotykam lokatorów Dziadowic - Ele, Jankee, Dominike z Filipem, dalej pojawia się Jaśko, znajomi z Nassary, i wiele innych znajomych osób.
Lało stasznie, omało co nie odwołano koncertu, ludzie pochowali się w cyrkowym namiocie, który tam stał, a tam dźwięki bębnów, szum, i nagle na tą pogode rozgrywa się rumuńska orkiestra dęta :)
Później na szczęście aura ustabilizowała się i koncert przeniósł się na przygotowaną scenę.
Padła nagle decyzja - po koncercie jedziemy do mnie na ognisko.
I tak w pięć osób pojechaliśmy do Dębnicy, gdzie siedzieliśmy do rana :) Naprawdę miło spędzony czas... Lubię taką spontaniczność.

No i nie udało mi się niestety dotrzeć na pielgrzymkę, zamiast pojechać do Częstochowy jutro z rana obieram kierunek Gdańsk. A co dalej... niewiadomo.
3 istoty juz coś napisały...

Dzieje się...

Troszke czasu minęło od mojego ostatniego posta. A wiele się działo, tak że internet odstawiony na bok został.

Po powrocie z Głuchołaz był reggefest o którym wspominałem, wiele przygotowań, pracy, jak i czas spotkań którzy przyjechali mnie odwiedzić do jakże pięknej Dębnicy. Festival rewelacja, trzy dni bez snu, dość męczącej, ale przyjemnej pracy polegającej na filmowaniu koncertów i całej otoczki.
Kolejny tydzień odpoczynku w Dębnicy.

Dzwoni do mnie telefon - dzwonią z lokalnej telewizji, umawiają się ze mną na spotkanie, i tego dnia już zaczynam pracę na warunkach które ustaliliśmy. Coś nowego, coś co lubię i coś co sprawia mi przyjemność. Zawsze marzyłem o takiej pracy i najwyraźniej te marzenia zaczęły się spełniać. Jeden minus tylko - normowany czas pracy. Ale moje ambicje i zawzięcie przełamują to jakoś bez problemów.  Pierwsze reportaże, pierwsze nagrania, już po dwóch dniach moje poczynania pojawiły się na antenie, poczułem się wyróżniony, bo rzucony na głęboką wodę poradziłem sobie i zostałem przyjęty na łamach tej TV.

Dalej Jarocin, kolejny dobry festival, i tu pojawiam się znów z kamerą tworząc materiały dla nowego pracodawcy. Ciekawa atmosfera, fajni ludzi i darmowe piwko dla medialnych :)
Tutaj spotykam Artura - filmowca koncertowego z Wrocławia, którego poznałem wcześniej na festivalu w Ostrowie. Razem z nim dogaduję się i podejmuję się pomocy w jego działalności kręcąc razem z nim materiały filmowe z koncertów ( głównie reggae ). Ciekawa perspektywa, bo taka praca w mediach chyba najbardziej mi odpowiada, a szykuje się teraz Ostróda, Bielawa i wiele innych.

Kolejny tydzień ciężka praca dla TV, kręcenie newsów i reportaży. Dawałem z siebie naprawde wiele, dziennie tworząc około 3 newsów. Tydzień kończę pracą na dniach Odalanowa na wozie transmisyjnym, nagrywając koncerty Stachurskiego i Łez.

Kolejny dzień pakowania i wyjazdu na woodstock, gdzie również pracowałem. Tym razem dla Owsiak TV. Dziś właśnie wróciłem z tego festivalu. A działo się tam naprawde wiele. Można powiedzieć że lekko tam ustawiony byłem - wmiare wolna ręka uzupełniona pracą, a po wykonaniu zadanych czynności luzy. I tak u boku Owsiaka spędziłem tydzień, począwszy od rozkładania sprzętu, poprzez realizację zdjęć jak i wywiadów z gośćmi woodstocku, po świetną zabawę w gronie woodstockowiczów...
Masa hipów, spotykam Morrisonke, Karoline z siostrą, Dźwiedzia, Jaśka, Doorsiaka, Justyne i jeszcze paru. Dużo ludzi wziętych z księżyca, którzy jakby specjalnie na wood przebrali się w kolorowe ciuszki. Ale atmosfera, świeta, czuć pokój, pojednanie, agresji mało prawie wogóle. Ciekawe warsztaty na ramach tamtejszego ASP, Świetne koncerty... Naprawde woodstock zrobił na mnie wielkie wrażenie.
Dostaję darmowy skok na bungee, ciekawe przeżycie, z wysoką adrenaliną, a co najlepsze, przypadkowo udało mi się skoczyć, podczas koncertu Comy, utworu "Spadam" co sobie uświadomiłem dopiero podczas skoku słysząc wchodzące w uszy "Spadam... Poprostu spadam..." :)
Co chwila coś się działo, ale się skończyło...
Wiele nowych znajomości, w tym Sebastian - Hey z Francji który osiedlił się w polsce, bardzo miła osoba jeżdżąca czerwonym busem w kwiatki :), niedługo go pewnie odwiedzę, prawdopodobie w drodze na pielgrzymkę na której końcówkę zamierzam przybyć.
Tuż po zakończniu woodstocku dostaję propozycję dorywczej pracy w OwsiakTV, od samego Jurka, napewno skorzystam.

Choć ostatnio ta cała praca mi wiele czasu zajmuję, ale jakoś rozwijam, nie stoję w miejscu, robię to co lubię i widać tego efekty. Ale troszke brakuje mi ucieczki od tego babilonu który mnie pożera powoli. Nagle wszelkie podróże, plany i spontaniczne wyjazdy poczły na bok... ale duszy i serca mi to nie odbierze, nigdy nie wiadomo co mnie spotka w dalszej drodze, może moja praca się nią stanie, albo droga stanie się moją pracą... niewiadomo czas którego niema mi to pokaże. Póki co brnę w to dalej, kolejne wyzwania sobie rzucam, działam, toczę się.

Poprostu dzieje się...

Do zobaczenia na pielgrzymce.
5 komentarzy... Dużo Nas... będzie więcej?

Ogólnopolski Przegląd Piosenki Turystycznej na Zamku w Łęczycy NOCNIK

A więc Dziś można oglądać Ogólnopolski Przegląd Piosenki Turystycznej na Zamku w Łęczycy NOCNIK na żywo w internecie.
Dlaczego o tym mówię? Bo nasz Paweł tam będzie grać i myśle że znajdzie się napewno ktoś co z chęcią go obejrzy/posłucha.
Cała transmisja jest dostępna pod adresem http://www.nocnik.spinet.pl/
po kliknięciu w baner.

Pozdrawiam Hey

ktoś już coś powiedział, a Ty?
 
statystyka