I tak dzieje się - Praca 8h plus
nadgodziny...
Dzieje się...
Drugi miesiąc za sobą, awans, nowe stanowisko... 1000'ce
przycisków, superszybkie komputery, cyfrowe kamery, 24' calowe
panele LCD, mega szybkie transfery, masa suwaków, których funkcji
jeszcze nie pojąłem.
Odpowiedzialność cholerna. Analogi, Cyfry, różne formaty zapisów,
nośników... Wciąga mnie to cholernie, olbrzymie możliwości.
Człowiek realizuje się, spełnia, ?odchodzi, ?ucieka.
"Czy to
jest nam do czegoś potrzebne? Widocznie, tak skoro są ludzie,
którzy to robią. Czy musimy to kupować? Chyba tak skoro jest
jeszcze więcej ludzi, którzy to robią. Czy służy to
jakiemuś/czyjemuś rozwojowi? Czy powoduje, że, prozaicznie, ktoś
czuje się przez to lepiej?Czy musimy pracować 8 godzin dziennie?
Czy pracując te 8 godzin dziennie z dnia na dzień czujemy się
bardziej wartościowi? Lepsi? Rozwój jakiś, hej, puk,
puk..."/Aldaron post niżej
Może powiem to dość egoistycznie, ale jako jedyna niezależna
osobowość w studio, która zdobyła sobie tym uznanie, robie wszystko
dla siebie.
Tak, jest cholerna satysfakcja wiedząc że moje dzieło zobaczy masa
ludzi, ale co mi po tym... zarobek i doświadczenie, brne ostro w
własne marzenia...
minie 8h i znów,... wolność? sam nie wiem jak to nazwać. Ide przed
siebie, szare miasto, noc, teraz chłodne noce, dachy, kominy
deszcz. I tak siedząc na dachu 30m nad ziemią widząc szare miasto
odpływam...
nagle 7 nad ranem, budzę się przemarznięty po nocy na tylnim
siedzeniu w małym samochodzie. otwieram drzwi, wychodzę. las,
świeżość, zarosiała zieleń. ale tak zdążę, na to co mnie tak
pochłonęło, na 7:45 by móc odbębnić kolejne 8h.
Tak "zmarnowałem" ostatnie dwa miesiące "dni", uciekły podróże
dalekie, uciekli ?zniknęli przyjaciele. Mimo wszelkich starań
uciekłem od nich, z sprzeciwem własnego ego, uczuć, pragnień i
miłości do nich. przed tym wszystkim planowałem uciec ku wolności,
a co wyszło ?uciekłem do ?babilonu.
"Czy to
jest nam do czegoś potrzebne?Widocznie, tak skoro są ludzie, którzy
to robią. Czy musimy to kupować?Chyba tak skoro jest jeszcze więcej
ludzi, którzy to robią. Czy służyto jakiemuś/czyjemuś rozwojowi?
Czy powoduje, że, prozaicznie, ktośczuje się przez to lepiej?Czy
musimy pracować 8 godzin dziennie? Czypracując te 8 godzin dziennie
z dnia na dzień czujemy się bardziejwartościowi? Lepsi? Rozwój
jakiś, hej, puk, puk..."/Aldaron post niżej
Czytając to zaczynam się wachać, bo nie potrafię
odpowiedzieć na tak banalne pytania... Może faktycznie "?wróciłem"
na tamtą stronę.