Na tablicy ogłoszeń trochę zmian.
No i dosięgł - dopadł czas dorosłości
Mus odpowiedzialności i koniec beztroskości
Idąc z oczami w chodniku, od czasu do czasu zmieniając rękawicę z jednej ręki na drugą, ... zobaczyłam starte, zniszczone przez lata sztruksowe spodnie z dziurą na kolanie, ich przedstawicielem był człowiek lekko podpity w średnim wieku, który spytał mnie o papierosa i którędy na ulicę 3-maja.
Jakoś tak poprawił mi humor ... (on przynajmiej wie czego chce i dokąd ma iść) :)
"sprawdź czy nie czas zacząć się pakować i swojego szukać miejsca"
bo jeśli dorosnąć to chyba nie w tej klatce o której kraczą ze wszystkich stron
tak się teraz odsknełam, a chciałam wcześniej napisać :)
Ehh ... Rainbow. :) było pięknie. Mimo iż było zimno. ale nie miało to większego, znaczenia "rozpostarta płachta nieba, zawsze daje to co trzeba" Byłam tam 5 dni, czułam energię w powietrzu, ale coś przez jakiś czas nie pozwalało mi się odbić od ziemi. Może za duże rozprosznie ludzi i moich myśli. Kiedy poszłam się przejść po lesie, chciało mi się płakać - za szczęścia, niesamowity spokój, jednocześnie niechęć powrotu do szybkiego rytmu. Na myśl przyszło mi dziwne zdanie: "umarłam - w porę" idealnie odzwierciedlające to co się działo w mojej głowie :) Magia Rainbow. Pomyślałam, że piękną rzeczą byłoby stwożyć swoje własne Rainbow. Osiągnąć błogi stan, zdala od ludzi - umrzeć dla nich ludzi (w sęsie nie istnieć) - a kiedy zrobi sie zamieszanie w głowie, i tęsknota - powrócić, na jakiś czas do chaosu. ....
Cieszę się że mogłam tam być,
Dziękuję wszystkim za
obecność
Tak jakoś czuję, że maj będzie
miesiącem bardziej pozytywnym niż kilka poprzednich .
W maju trochę będzie się działo, trzebaby odwiedzić Jawornik,
pewnie jeszcze w międzyczasie jakiś zlot będzie. W Rzeszowie
są (jak wszędzie) dni Rzesz. - Juwenalia, mamy z siostrą Muminką2 i
poroma innymi osobami zarobić sobie tam na ogniach. A rada miasta
chce też naszego pokazu na jakiś dniach swojego regionu. Jakoś to
się rozkręca, coś się dzieje i robi się
pięknie, ... żeby mi się w mojej nieszczęsnej
szkole trochę tak powodziło - hmm... ktoś (chyba Stachura)
kiedyś powiedział, że jeśli Ci się w życiu powodzi, znaczy to, że
jest to Twoja prawidłowa droga. Jeśli natomiast, coś Ci
ciągle nie wychodzi - oznacza to, że nie powinieneś się tam
znaleść, przynajmniej nie w tym czasie.
...........
no cóż
PS. nie oglądajcie wiadomości, w zeszły wtorek oglądałam, stwierdzilam że nie warto, same dołujące informacje
Wczoraj kaładąc się spać, nastawilam sobie
budzik na 8:00,
dzisiaj rano o gdzinie 8:00, owy Zegar swoim krzykliwym dzwonkiem
otworzył mi oczy, był bardzo rozdrażniony tym iż nie wstaję, co
sprawiło, że począ energicznym ruchem przesówać się w kierunku
krawędzi szafy na której stał.
Nie zdążył się wykrzyczeć, niefortunnie przekręcił się i
spadł. Jego wskazówki odpadły, śrubki poturlały się po ziemi, Zegar
wydał ostatnie tchnienie.
Za to ja, kożystając z chwili że czas się zatrzymał, zdrzemnełam
się jeszcze trochę.
Jak ja lubię wekenndy
Wczoraj w nocy kładąc sie spać, myślałam o tym co ważnego mam zrobić następnego dnia. W pewnym momencie, myśli przerwała mi dobiegająca nie wiadomo skąd muzyka. Pomyślałam, może to radio, ale nie, przecież je wyłączyłam. Tak więc wykluczyłam taką możliwość i parę innych podobnych. Zaczełam wsłuchiwać się, skąd w takim razie ją słychać.
Grała raz głośniej raz ciszej, momentami nie było jej słychać wcale. Między dźwiękami przeplatał się męski, niewyraźny głos.
Z pełną trzeźwością umysłu, gdyż przez to nie chciało mi się spać, słuchałam dalej. Melodia była piękna, jeszcze nigdy tzkiej nie słyszałam.
Instrument z jakiego owa muzyka się wydobywała, musiał być nietypowy. Było to jakby połączenie najdelikatniejszych tonów pianina, solówka gitarowa, grzechotki i dmuchanie w puste flaszki. Złączone ze sobą, tworzyły piękny jeden dźwięk. Muzyka zgrywała się rytmem wiejącego na zewnątrz porywistego wiatru. Kiedy wiatr ustał, muzyki już nie było. :)
Bardzo fajna bania
Dużo
pozytywnej energii.
Podobna historia zdażyła się jak jechałam z siostrą (Muminką 2) na Rainbow w Bieszczady, na miejsce doprowadziły nas śpiewy i granie. Gdy zbliżałyśmy się do strumienia (od którego miało być tylko pare kroków do wyznaczonego miejsca), muzyka była głośniejsza i bardziej wyraźna. słychac było bębny, didgeridoo, gitary i śpiew jakiejś kobiety. Kiedy dotarlyśmy na miejsce, okazało się że nikt nie grał, ani nie śpiewał, a z instrumentów była tylko gitara.
To chyba był zaczarowany strumyk :)
Poezja jest wytwozem naszej wybujałej fantazji,marzeniem, Czy do zrealizowania? Może tak, a może jest tylko utopią zrodzoną z ludzkich pragnień. Natomiast jaką by nie była, pozytywnie oddziaływuje - przynajmniej na mnie :) Możnaby powiedzieć, że jakąkolwiek twórczość pokazuja część duszy twórcy, jego prywatnt świat.
Jak np w tym wypadku. Mam tu mały urywek z wyobraźni drogiej mi osoby:
ze zbóż pachnących
z potoków rwących
urwała się czysta
niczym niezmącona
poranną rosą otulona
z wiankiem snów na głowie
z szumem lasów w mowie
z zapachem ziół we włosach
kroczy przez świat bosa
Niestety, niektóre mają nieciekawą jakość... Ale to z winy bloga. Powalczę dalej, ale póki co...