niemanie...

...Twoja do Jedynego Droga i Muzyka do transowego życia pomyka

AldaronSolre(d)agującyMirandolaMareckiAniołekSotarmooijdElisAśKamilwiktorWłóczkaDźwiedziuJagoda
PatrykZapałkaMorisKajaGosiannabryzkaA.KarolinaBogusiaGregMuminkaPiccolobiała chmuraKawojtekitek

Śrut Nocnej Ciszy- Konfrontacje z Pustką

Czasem taki "śrut nocnej ciszy"* trafia cię prosto w głowę o 2:30 w nocy...

Wiesz, gdy noc przemienia sie w dzień to lepiej spać, bo przypadkiem można zobaczyć zmianę dekoracji i przerazić się całą bezbarwną pustką świata!
Przerazić, albo i zachwycić.





*Agata P.

3 istoty juz coś napisały...

Próba mikrofonu czyli Świadomość Bakłażana.

Hermann Hesse, "Siddhartha". Fragment ostatniego rozdziału

„Kamień jest tylko kamieniem, jest także zwierzęciem, jest także bogiem, jest także Buddą, nie obdarzam go czcią i miłością dlatego, że kiedyś mógłby stać się tym czy owym, ale dlatego, że jest kamieniem, że dziś, teraz, jawi mi się jako kamień, właśnie dlatego go kocham i widzę sens i wartość w każdej jego żyłce i zagłębieniu, w żółtej i szarej barwie, w twardości, w dźwięku, jaki z siebie wydaje, gdy go ostukuję, w jego suchej albo wilgotnej powierzchni. Niektóre kamienie są w dotyku jak oliwa albo mydło, inne jak listki, jeszcze inne jak piasek, a każdy jest szczególny, każdy na swój sposób wymawia OM, każdy jest cząstką brahmana, ale jednocześnie i zupełnie tak samo jest kamieniem (…) i właśnie to mi się podoba, właśnie to wydaje mi się cudowne i godne uwielbienia. Ale nie pozwól mi więcej tym mówić. Słowa wyrządzają krzywdę tajemnemu sensowi, gdy się coś wypowiada na głos, wszystko się od razu trochę zmienia, robi się trochę fałszywe, trochę głupawe- zresztą to też jest dobre, to też mi się podoba, z tym też się całkowicie godzę, że coś, co dla jednego jest skarbem i mądrością, dla drugiego trąci zawsze głupotą.”

 

Tak, to dobre słowa na początek. Na początek czego? A czegokolwiek. Na przykład na kilka słów o Świadomości Bakłażana.

Uprzedzam, iż nie jestem kompetentną osobą do omawiania Świadomości Bakłażana (ŚB), bo nigdy bakłażanem nie byłem; albo tego nie potrafię sobie przypomnieć. To tylko moja nieśmiała próba umiejscawiania swej świadomości w Przestrzeni. „Gdy wchodzisz w las, stajesz się drzewem, co w twojej ciszy się rozrosło” śpiewał kiedyś Grechuta; tak! Dokładnie o to mi chodzi w tym wszystkim: nauczyć się widzieć siebie w Przestrzeni, w Świecie. Narzędziem do tego nie musi być bakłażan, może być drzewo, może być niebo, biedronka, źdźbło, koczkodan, hipopotam czy pusta paczka papierosów (choć to ostatnie takie mało optymistyczne, ale wolna wola).

Ja zostaję przy bakłażanie. Wstajesz rano, idziesz do kuchni zaparzyć herbatę. Sennym, niemrawym spojrzeniem próbujesz spostrzec czy mgła na dworze jest mgłą, urojeniem twoich oczu czy obrazem stworzonym przez niedomyte okno. I nie wiesz, nie masz pewności. Znów. W wiklinowym koszu, w stercie innych warzyw i owoców leży bakłażan. Dojrzały, dorodny, o dziwnym jak na warzywo kolorze. Leży, jakby spał. Albo nie żył. Tu następuje najtrudniejszy dla nas moment. Moment koncentracji, chwilowego ZBAKŁAŻANIENIA, moment odrzucenia własnego ‘ja’ i przybrania świadomości bakłażana. Wiesz o co chodzi? Pomyśl, poczuj, zasmakuj tego, jak to jest żyć życiem bakłażana.

 I dostrzegasz coraz jaśniej, jak to jest wyrosnąć w ziemi gdzieś na południu europy, jak to pięknie wzbijać się pod wspólnym dla wszystkich słonecznym światłem. Żyć w spokoju, doglądanym czasem przez podstarzałego, lecz wesołego gospodarza, znającego cię lepiej niż swoich braci. Chwytać każdy dzień i po prostu być, tu i teraz Bakłażanem, z jego pozorną statecznością i ociężałością rośliny. Czas jest względny. Bakłażan tańczy swój słoneczny taniec i jest coraz bliżej Słońca swymi liśćmi, coraz bliżej ziemi swymi korzeniami. Korzenie oplatają ziemię. Ziemia oplata korzenie drzew. Drzewa oplatają ptaki podniebne. Ptaki całują się z niebem.

Niebo kładzie się na mej zaspanej twarzy. Znów jestem sobą. Bogatszy, o jednego bakłażana.

3 istoty juz coś napisały...
 
statystyka