Na tablicy ogłoszeń trochę zmian.
Kiedy tak o Fortach mowa, znalazłem i ja jeden. O proszę bardzo: http://www.fortaniola.pl Było tam stanowisko dowodzenia w czasach Trzeciej Rzeszy, zdaje się artylerią przeciwlotniczą, a mnie się zdawało, że marynarką wojenną. Widziałem słuchając opowieści, plansze z przesuwanymi pozycjami okrętów i gwar załogi obsługującej tę dziwną szachownicę. W czasach istnienia sowieckiej bazy,znajdował się tam również obserwacyjny punkt militarny, a może i coś więcej, nie na darmo zabezpieczono Fort, na wypadek użycia broni chemicznej. Mniejsza o to, znalazłem się tam przypadkowo i poznałem kustoszy tego muzeum.. W sobotę przy okazji wystawy obrazów, moich przyjaciół, mam okazję wpuścić się w klimat Hessego i doświadczyć czy z muzyką Schönherz & Fleer, uda się wywołać tego niezwykłego ducha, jaki towarzyszył samemu projektowi. To jakoś się czuje słuchając. Jestem zachwycony tym co ludzie zrobili i nie wzbraniałem się to wyrazić. Wydaje mnie się, że lepszego miejsca nie mogłem sobie wymarzyć, a i sam Hesse ze swoimi zdecydowanie uniwersalnymi poglądami, jakoś bardzo na tym miejscu pasuje. Jeśli jest ktoś blisko Świnoujścia zapraszam. I jeszcze dla posmakowania link do : http://www.hesse-projekt.de
Do zobaczenia na pielgrzymce
Tak, zwiewnością bardziej zachwyca się serce
Płynności, życiu, Jemu chce być wierne,
Bratersko oddane
Niemocnemu, nietrwałemu
Szybko nas męczy to co stałe
Gwiezdny świat, skały, jubilernie
Metamorfozy naszej napęd
Wiatr i monady dusz mydlane
Nietrwałe, czasowi wydane
Ich jest rosa na listkach róży
Ich, ptaka czułe zaloty
Etiuda w agonii chmury
Tęcza, śniegu połyski
Motyl który odfrunął
śmiechu ich ledwie dosłyszalne dźwięki
Kiedy przechodzimy
Mogą już ból znaczyć lub święto, kochamy
Co jest nam toż samo i pojmujemy
Księgi wiatru w piasku
Hesse della mirandola
Jak to co piękne i wzruszające
Jest tylko tchnieniem i ulotnością
Kosztowne, miłe, zachwycające
Dotknięte nietrwałością
Kwiaty i chmury, bańki mydlane
Fajerwerk, dziecięce śmiechy
Spojrzenia kobiet w szybie lustrzanej
I jeszcze tyle wspaniałych rzeczy
Nawet niepoznane a już odchodzą
Długość ich tylko chwili mgnienie
Ich zapach, tylko wiatru powiew
Ech zna się to dobrze w żałobie
A nieruchome a wiecznotrwałe
To nie jest nam w środku tak drogie:
Od blasku złota sztaby ociężałe
Szlachetny kamień z zimnym ogniem
Nawet te gwiazdy niezliczone
Obce nam będą i dalekie
Nas przemijalnych nie dogonią one
Wnętrza duszy człowieka
Nie, wewnętrznie piękne i miłości warte
Zepsuciu zdaje się skłania
Zawsze jest bliskie umierania
A najkosztowniejsze, muzyki tony
Te już nawet przy powstaniu
śpieszą się ku przemijaniu
Płyną tylko wieją, gonią
Owiane cichą żałobą
Nawet na serca uderzenia chwilę
przyjrzeć się złapać nie dają
Dźwięki za dźwiękami jeszcze niezabrzmiałe
Umykają gdzieś znikają
Hesse della mirandola
Każde zjawisko na Ziemi
jest podobieństwem
A każde podobieństwo
otwartą bramą
przez którą dusza
O ile jest w stanie gotowości
umiejętność wchodzenia
w świat wewnętrzny
posiada
Tutaj Ty i ja
Dzień i noc
I wszystko jest
Jednym
Hesse della mirandola
Ja jestem Jeleń Ty Jesteś sarna
Drzewem ja jestem Ty ptakiem
Ty Jesteś słońcem śniegiem ja
Ty Jesteś dniem ja snem
Nocą z ust moich śpiących.....
Wyfruwa złoty ptak do Ciebie
Ma jasny głos skrzydła w kolorach
śpiewa miłosną pieśń
On śpiewa Tobie pieśń o mnie
Ja jestem Jeleń Ty Jesteś sarna
Drzewem ja jestem Ty ptakiem
Ty Jesteś słońcem śniegiem ja
Ty Jesteś dniem ja snem
Hesse della mirandola
Moje życie, tak sobie założyłem, powinno być transcendowaniem, przechodzeniem ze stopnia na stopień, powinno przekroczyć tę przestrzeń, jaką stanowią inni, pozostawić ją za sobą, tak jak w muzyce, temat za tematem, tempo za tempem, odegrane, zakończone, udoskonalone pozostawione za sobą, nie śpiący, nigdy nie zmęczony, w czuwaniu, doskonale obecny. W związku z przeżyciami przebudzenia zauważyłem, że takie przestrzenie i stopnie istnieją, że ostatni czas jakiegoś przedziału życia, niesie ze sobą stonowanie zwiędnięcie i pragnienie śmierci, to z kolei wiedzie ku nowemu początkowi, ku przebudzeniu, przekroczeniu i zmianie w nową przestrzeń.
Hesse della mirandola
Tam gdzie znajdziemy cokolwiek, co będzie podobne muzyce
tam powinniśmy pozostać; W życiu niema nic bardziej
godniejszego starania ponad; umiejętność, wczucia się w Muzykę, uczucie współbrzmienia z nią oraz zmysł rytmu życia, harmoniczne uprawnienie do egzystencji
Hesse della mirandola
Ciepły deszcz letni deszcz
Szumi w krzewach szumi w drzewach
Ach jak dobrze i jak błogo
śnić tak znowu raz do syta
Długo byłem w jasności tam
i nie przywykłem do takich fal:
zajmować duszę własną
W żadną obcą nie ciągać się dal
Nic nie żądam nic nie pragnę
kwilę cicho dziecka dźwięki
Za urokiem tutaj wpadłem
w sen ciepły i piękny
Serce jak żeś poranione
błogość taką grzebać ślepo
Nic nie myśleć nic nie wiedzieć
czuć ją czuć tylko
Hesse della mirandola
Słońce mówi do nas światłem,
Zapachem i barwą, mówi do nas kwiat
A śnieg i deszcz i chmura, przemawiają
Z powietrza. żyje w świętościach
pociąg żądny świata
Przełamać chce on rzeczy niemotę
Słowem i dźwiękiem gestem kolorem
Wyrazić Bytu wzniosłą tajemnicę
Stąd bije źródło czarodziejskich świateł
Walczy o słowo o objawienie
O świat i ducha i jasno rzecze,
Ustami ludzi wieczne doświadczenie.
Życie wszelakie tęskni za mową
Za linią liczbą kolorem, dźwiękiem
Zaklina słowem głuche dążenia
Stawiając zmysłom wyższy tron
Niebieskość, czerwień w jakimś kwiecie
Do nas przychodzi słowami poety
Głębia buduje się w środku stworzenia
Wciąż się poczyna i nigdy nie kończy
A gdzie się słowo z dźwiękiem zbrata
Gdzie pieśń rozebrzmi, sztuka rozwinie
Za każdym razem tam, sens świata
Byt znów przekształca co nie minie
I każdy obraz każda pieśń
I książka każda coś nam odsłania
Wszystko próbuje w tysiącach miejsc
Wypełniać jedność istnienia
Aby wejść w jedność poczuć ją w sobie
Wabi poezja, przyciąga muzyka
By zaś stworzenia pojąc różnorodność
Wystarczy tylko zerknąć do lusterka
Spotkało nas coś zagmatwanego
Stanie się wierszem proste i jasne
Deszcz pada z chmury, śmieje się kwiat
Nieme przemawia i sens ma świat
Hesse della mirandola
W nocy dom jeden przez
Krzewy drzewa
Oknu cichutko zalśnić dał
A tam w przestrzeni niewidzialnej
Flecista stał i grał
Pieśń od prawieków dobrze znana
Przez noc płynęła dobrotliwie
Gdyby kraj każdy był ojczyzną
I wędrowanie się skończyło
Ukryty świata sens był w niej
Z jego oddechem objawieniem
Oddając serce tak je w dal rzucił
Że stał się czas spełnieniem
Hesse della mirandola
Niestety, niektóre mają nieciekawą jakość... Ale to z winy bloga. Powalczę dalej, ale póki co...