Na tablicy ogłoszeń trochę zmian.
http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/niezbednikinteligenta/12166,1,jak-jestesmy-manipulowani.read
czasem nawet mainstreamowa prasa zapodaje ciekawe i warte uwagi rzeczy. ten wywiad ma się całkiem adekwatnie, do tego o czym tutaj pisywałem. nie tylko ja zresztą. polecam, bo człek przepytywany, to osoba, którą ciężko uznać za wichrzyciela. ciekawe zatem jest to, że taka wypowiedź pojawia się w tytule, słusznie raczej, kojarzonym ze środowiskami i poglądami zbliżonymi do wyborczej.
zresztą naprawdę polecam zapoznanie się bliżej z postacią zygmunta baumana, bo to jest jedna z czołowych postaci współczesnej humanistyki, a jednocześnie nie pierwszy raz prezentuje poglądy powiedzmy, że odrębne od ogólnego ze świata zadowolenia.
http://znakiczasu.pl/o-tym-sie-mowi/151-orwell-by-tego-nie-wymyslil
no, polecam.
Bo przecież konto w banku nie jest konieczne, da się pracować i nie płacić podatku dochodowego. Da się olewać koncerny typu Nestle czy Adidas. Da się.
No da się tez wygadywać bzdury o babilonie, stanach umysłu, tęczy i słoneczku. Pewnie, że tak. Ważne przecież by być tolerancyjnym.
Powtórzę zatem to, co już tutaj pisałem: jestem absolutnie nietolerancyjny. To, że nie daję w mordę każdemu napotkanemu policjantowi nie znaczy, że go toleruję, tylko, że resztki mego umysłu jeszcze jako tako działają.
Fragment rozmowy z kumplem:
(kumpel) – a co myślisz o janie pawle 2?
(ja) – szanuję go za to dobrego co zrobił, ale to zmienia tego, że jednak stał na czele organizacji przestępczej.
Jeśli ktoś twierdzi, że nie jest w stanie zmienić sytuacji, to ma rację. Tylko, że zamiast zmieniać sytuację niech zadba po prostu o własną dupę. Zadziwiające efekty mogło by dać samodzielne myślenie, czysty egoizm w działaniu (pracy, jedzeniu, seksie i czym tam jeszcze), olanie dramatu ludzi trzeciego świata na rzecz chociażby ekonomicznie racjonalnego wydawania kasy (zadziwiające jak mało można wydać na ubrania, agd i tego typu bajery). Czysty egoizm, zapatrzenie w racjonalną ekonomikę, kompletny brak zainteresowania światem na rzecz przyjrzenia się sobie i podjęcia działań w celu zracjonalizowania swego życia.
A ja tam wolę pojechać w trasę i podzielić się wrażeniami. Będę też na rainbow gatheringu, nie ma strachu, nie zapomnę o moim fajnym aparacie. Pogaworzym, a jutro wykryję spisek na wolnych mediach. A potem kupię elektro śmiecia zwanego energooszczędną świetlówką i wbiję mamie ziemi nóż w plecy.
Jeśli kogoś to obraża, to ne ma problemu. Ja nie twierdzę, że nie złamałem życia żadnemu dziecku (pracującemu po 12-16 godzin na dobę, zjadającemu tygodniowo mniej niż ja w jeden dzień, które nigdy nie dowie się co to niewinność, łagodność, dzieciństwo, które nie istnieje dla świata, a świat dla niego) pijąc chociażby kawę czy kakao. Ja staram się minimalizować skutki moich działań w tym łańcuchu niewoli. Nie ma wśród nas niewinnych, tylko ślepiec albo idiota mógłby twierdzić inaczej. Ale tylko kretyn i sukinsyn będzie gadał o tęczy żrąc „zupkę chińska” zapijając pepsi.
Zresztą, bank pko bp pobiera prowizję za wypłatę z każdego bankomatu innego niż własny, nie jest podłączony do cash&carry, euronetu. Cóż, to wciąż jest polski bank. Rozpoczyna się właśnie jego prywatyzacja przez giełdę, może akcjonariat pozostanie rozproszony i głównym udziałowcem będzie skarb państwa? Za 10 lat już nie. mamy za to umowę z Rosją na dostawy gazu przez następne 30 lat, bo przecież exxcon mobil dostał od rządu w prezencie (dosłownie) prawa do największych w europie złóż gazu łupkowego. Co robić, trzeba się odnieść, może oddać w wyborach głos nieważny, czy jakoś tak.
Radzę pomyśleć o sobie i zapomnieć o wyborach. Demokracja jest o tyle łatwa do zabicia, że wystarczy ją zlekceważyć. No bo co jeśli frekwencja w wyborach wyniesie dajmy na to 5% (establishment zawsze będzie głosował)? Jak ktoś ma fajny pomysł, to może zapodawać.
Swoją drogą w następnym poście zapodam rzecz ciekawą (potwierdzoną póki co przez jednego prawnika konstytucjonalistę). Otóż od wejścia w życie obecnej konstytucji żaden Sejm (a tym samym rząd) nie przetrwał legalnie pełnej kadencji, każda z czasem stawała się nielegalna, co znaczy że około połowa prawa ustanowionego w Polsce jest nielegalna.
No to ciao
obiecany wczoraj post.
tutułem jedynie wstępu. ja wczoraj nie stwierdziłem, że samolot spadł w wyniku sabotażu. napisałem li tylko, że nie byłbym zdziwiony gdyby tak było. no i podałem parę przykładów dezorientacji i dezinformacji. media zalały nas sprzecznymi informacjami, które nie sposób było interpretować.
tak czy owak, nie zdziwiłbym się gdyby to nie był wypadek. inna sprawa, że daleki jestem od takiej tezy. a już absolutnie przekonany jestem co do tego, że na pewno rosjanie są ostatnimi, którym zależałoby na tej katastrofie.
ale ale...
miałem pisać o tym kto się udał do "krainy wiecznych łowów". a udał się nie byle kto. pierwszy szereg prawicy konserwatywnej, antyglobalistycznej. tak, antyglobalistycznej. kaczyński, skrzypek, putra, gosiewski, wassermann, generalicja mianowana przez kaczyńskiego. to wszystko antyglobaliści, w istocie swej działalności politycznej.
dlaczego?
pamiętać należy o tym, że chociażby skrzypek (prezes nbp) stał właściwie w opozycji do większości pomysłów ministerstwa finansów, kierowanego przez rostowskiego, polaka z londyńskiego city (polecam książkę "city boys"). zresztą ci politycy pis (plus skrzypek, bliski współpracownik kaczyńskiego) to reprezentanci specyficznej wizji państwa. takiego państwa, które jest możliwie niezależne i samowystarczalne. to dzięki nie zrealizowanym do końca reformom balcerowicza polskę kryzys w skali makro ominął (skala mikro już nie wygląda tak różowo) oraz nadal jesteśmy krajem o stosunkowo wysokim uprzemysłowieniu i udziale rolnictwa w gospodarce. krajem którego pkb zależy głównie od popytu wewnętrznego, który jest stosunkowo niezależny od bodźców zewnętrznych.
to właśnie ta wizja zagwarantowała nam to, że wciąż mamy orlen, elektrownie, pko bp etc. to właśnie rząd pis pracował nad lokalnymi centrami energetycznymi opartymi na energii geotermalnej (kto o tym wie?) i biomasie.
ta wizja stoi w jawnej sprzeczności z globalizacją rekomendowaną przez mfw, usa, ue. dlatego kaczyński wcale nie był za granicą politykiem lubianym. jasne, rząd pis skompromitował się tropieniem "układu", cba, wsi, koalicja z plr i samoobroną, retoryka konfrontacji czy nawet nienawiści, etc
jasne. ale ci ludzie zawsze tacy byli i zawsze mieli tę właśnie wizję do zaoferowania. niezbyt atrakcyjną estetycznie. z drugiej strony dającąnam dużą niezależność, przynajmniej w sferze gospodarczej. za to ich szanuję.
już pisałem porównanie do po, ale nie. lepiej nie. bo bym posta strasznie wydłużył, no i mi się nie chce.
pisząc krótko. obecnie w świecie wyrosłym z kultury śródziemnomorskiej (tzw. cywilizacja zachodu) dominuje depolityzacja życia. władzę przejmują korporacje finansujące polityków i czerpiące zyski z ich decyzji. realny ośrodek władzy już nie znajduje się w rękach politków. kaczyński i jego ziomkowie reprezentowali wizję odeszłą. polityka, który rządzi. jak, to osobna kwestia, choć jak pisałem, rządzi wcale nienajgorzej. polityk- urzędnik, wizja, która po II wojnie światowej stopniowo schodziła ze sceny, to wizja na której opiera się pis i kaczyński. już jeden
w odpowiedzi niejako na post pawła. czy mnie dotyka ta katastrofa? nie, w sensie emocjonalnym ani trochę. ale...
ale zastanawia mnie i to bardzo. co takiego? ano to, że doszło do bezprecedensowej sytuacji. jakiej? ano takiej, że w jednym samolocie znalazło się tak wiele ważnych dla państwa ludzi. ja rozumiem, że prezydent czy szef nbp nie znają procedur. ale w tym samolocie był sztab generalny, wszyscy szefowie wojsk i sam szef sztabu generalnego. oni nie tylko powinni, musieli, oni znali procedury. tak wiele ważnych osób nie ma prawa znaleźć się na pokładzie jednego samolotu. wprost zadziwiające i nie potrafię zrozumieć jak mogło do tego dojść.
zastanawia mnie jak to możliwe, że samolot rozbił się bo zahaczył o drzewa. przecież to jest irracjonalne. i jak w takim razie możliwe jest to, że rozpadł się na kawałki (niektóre oddalone o 1km od miejsca katastrofy) pomimo, że spadł z dosłownie kilku metrów. na teresie słabo zadrzewionym. doprawdy zadziwiające.
w dodatku samolot podchodząc do lądowania znajdował się 70m od pasa startowego. że w smoleńsku nie ma nowoczesnych systemów naprowadzania? ale to nie znaczy, że nie ma ich wcale. pilot musiał wiedzieć, że nie trafi na pas startowy. poza tym, jak to możliwe, że doświadczony pilot w sytuacji jakich wiele w lotnictwie (gęsta mgła to codzienność) nie potrafi dokonać właściwej oceny sytuacji, pomimo tego, że wieża kontrolna sugeruje lądowanie gdzie indziej?
nie. NIE. nie sugeruję zamachu. po prostu twierdzę, że na dzisiaj jest mnóstwo ważnych pytań i mnóstwo wątpliwości. nie sugeruję zamachu, ale gdyby to istotnie było działanie celowe, to nie byłbym ani trochę zdziwiony. inna sprawa, że nawet jeśli to nie był wypadek, to i tak efekt śledztwa nie będzie inny jak orzeczenie o wypadku. tego akurat jestem pewien.
dlaczego te pytania są tak ważne? ze względu na to kto zginął. nie że prezydent. zginęła cała, bardzo konkretna grupa ludzi. ich śmierć, choć nikt tego głośno nie powie, jest wielu instytucjom i grupom bardzo na rękę. ale o tym w następnym wpisie.
witajta,
ja tu tylko przelotem, bo i tak na razie nie mam nic ciekawie szczególnego do przekazania, zatem me milczenie w tym miejscu trwa. jeno jedna sprawa: jak ma ktoś telefon tudież więdzę o telefonie, do sprzedana albo przekazania, to ja sie na to piszę. byle telofon bez sim locka był. jakby kto nie znał, to mój mail jest: pansliwa@op.pl
merci za potencjalny odzew
istotnie, próba zdefiniowania babilonu ma spore szanse zakończyć się fiaskiem, ale ...
żaden system, tu obecny i namacalny babilonem z pewnością nie jest. ale też żaden system bez babilonu długo nie pożyje.
babilon jest raczej zbiorem kłamstw, paradygmatów i lenistwa intelektualno-mentalnego, który tkwi w nas. bardzo głęboko, zapisany w podświadomości i niezwykle ciężko jest się zeń wyzwolić.
no bo jak rozmawiać, jak się wyzwalać, skoro masz 20 lat i większość z tego co wiesz i w co wierzysz nie jest twoje, a jest jedynie zaimplementowanym zbiorem. jak możesz mieć pewność co do swoich wyborów, skoro przez tyle lat wtłaczano w ciebie, wprost do podświadomości, stereotypy, wzorce zachowań, wzorce myślenia i postrzegania.
jak można być czegokolwiek pewnym, skoro wiadomo, że nasz mózg widzi mniej niż nasze oczy? jak pisał castaneda, żeby ujrzeć rzeczywistość prawdziwą, najpierw trzeba się wyzwollić z "tonalu", czyli z czegoś co możnaby nazwać babilonem.
babilon jest czymś, co zostało nam wciśnięte, a my o tym nawet nie wiedzieliśmy. dobrze, że coraz więcej osób się orientuje.
inna sprawa, że walka z samym sobą, o wyzwolenie się z tych łańcuchów, nie kończy się nigdy, a w każdym razie nie szybko.
tak czy owak zmierzam do tego, że można żyć w systemie nie będąc w babilonie i na odwrót. bo co myśleć o tym jak ktoś się zachwyca zoo? fajnie jest oglądać, ale możnaby tez pomyśleć, że patrzy się na żywe istoty, które są niewolnikami w sensie jak najbardziej dosłownym.
rację ma wrona, który mówi o metodzie małych kroków, codziennych, mało widocznych działań. bo przecież żeby w pełni wyjść z systemu, to trzeba by mieć samowystarczalne gospodarstwo i nie odprowadzać podatków. czyli najlepiej mieć własną wyspę, ale kogo na to stać?
tak system jak i babilon można opuszczać stopniowo i to od nas samych zależy jak. tylko pamiętajmy, że bogiem zawsze będzie "co", dopiero potem jest "jak". a że są nierozłączne, to tym przyjemniej.
powodzenia życzę wszystkim tym, którzy zdecydowali sie na opuszczenie babilonu i odważyli się być sobą, być jacyś. bo wyjście z babilonu oznacza przyjęcie odpowiedzialności na siebie. stwierdzenie, że to ja kształtuję swoje życie i to ja jestem odpowiedzialny za sukcesy i porażki. i za to wszystko co mnie otacza. nikt nie ma prawa mówić, że nie ponosi winy za nanghar-khel, jeśli wcześniej głosował na ludzi, którzy posłali polskie wojsko do afganistanu żeby sobie chłopaki postrzelały. nie mów, że nie jestes odpowiedzialny za "sukces" tuska (możemy dłużej truć atmosferę i nie dostaniemy za to żadnych kar), jeśli wcześniej byłeś oddać swój głos na niego. nie mów, że nie ma na kogo głosować, bo możesz nie głosować i w ten sposób manifestować swoją niezgodę na narzuconą ci władzę, która się z tobą nie liczy. etc
zawsze można zrobić coś, a czy to dużo, czy mało? sam to wiesz najlepiej, bo TY to robisz.
zawsze coś robisz, TY albo ty. zdecyduj sam.
zrelaksuj się wspólnie
a na scenie misie kolorowe (biały miś ma urlop)
nie wystarczy pokolorować
nie z każdą kartką to działa
i nie z każdą kredką
nie wystarczy pisać
nawet napisać nie wystarczy
ani się upić
ani wykpić
nie można siebie wykupić
to byłby dla mnie policzek
scedować to jakoś inaczej
niż na siebie
dramatycznie to tylko brzmi
bo już nie wygląda
jeśli już to jest
tylko żałosne
a tu tyle potu
debilizmu
plwocin
prawie można by pomyśleć
że to ważne
że to coś innego niż wyścigi
w pluciu do celu
bo przecież łatwo jest przylepić łatkę
metkę bo tak to już jest
i tak chce szef
więc powiedz już że czas do domu
i zapomnijmy o sprawie
a inni niech się dalej kiszą
w wódce i ogórkach
gdzieś
po drodze i na miejscu
straciłem grunt pod nogami
tylko nie obiecaj mi
że że że .....
gdzieś po drodze
jestem zmarznięty
całkiem zamarznięty
i mam duży pistolet
i mogę go użyć
chcesz?????
będziesz moim pierdolonym bogiem
ewentualną miłością???
w tym miejscu
ciepło
dobrze
jasno
ja i moja cholerna broń
i krzykliwa nienawiść
niepoddaję się
jeszcze zobaczę naturalną śmierć
Niestety, niektóre mają nieciekawą jakość... Ale to z winy bloga. Powalczę dalej, ale póki co...